| Nie
myśl jednak, że Twoja modlitwa różańcowa będzie udana
jeśli rozpoczniesz ją zaraz po wyłączeniu grającego
na cały regulator magnetofonu. Stopniowo wyciszaj się
wewnętrznie: podobnie jak przed jedzeniem odkładasz
brudną pracę i myjesz ręce, tak przed modlitwą musisz
"umyć ręce" Twojej wyobraźni: powiedz sobie:
"za chwilę rozpocznę różaniec" i stopniowo
ale konsekwentnie wchodź w milczenie. Przy okazji ważna
uwaga: nie ucz się modlitwy różańcowej w zatłoczonym
autobusie. To piękne, że jest tylu ludzi, którzy uświęcają
różańcem czas podróży, lecz jeśli masz kłopoty ze skupieniem,
nie zaczynaj od "zadań dla zaawansowanych",
znajdź w Twoim zatłoczonym dniu kwadrans (doba zawiera
ich aż 96!), który poświęcisz wyłącznie modlitwie.
Tylko tyle:)
I wreszcie zacznij. Weź do rąk
różaniec i uklęknij albo usiądź, zajmij taką postawę,
jaka będzie podtrzymywała w Tobie, a nie przeszkadzała
duchowi modlitwy. I teraz najważniejsza, a najtrudniejsza
sprawa: stań w obecności Matki Bożej. Stań i wytrwaj:
Ona, taka piękna, jest przy tobie! Patrz na Nią oczyma
duszy i mów! Tak często zapominamy o tym, koncentrując
się wyłącznie na wypowiadanych słowach. Tymczasem
różaniec to nie konkurs recytatorski. Ty mówisz do
OSOBY, KTÓRA CIĘ SŁYSZY I KOCHA! Postaraj się o tym
pamiętać.
W ten sposób inaczej spojrzysz
na problem roztargnienia. Spokojnie, ale zdecydowanie
odrzucaj wszelkie świadome roztargnienia, na które
możesz wpłynąć (gdy rozmawiasz z ważną osobą, nie
wypada rozglądać się na boki). Lecz wystrzegaj się
wewnętrznej paniki, nie dopuść, by Twoja modlitwa
sprowadzała się do słów: "nie mogę się rozpraszać!"
Bądź wierny swoim założeniom o koncentracji, ale zachowaj spokój.
A co z roztargnieniami mimowolnymi?
Wspaniale rozwiązał ten problem bł. Josemaria Escriva
de Balaguer: powiedział on kiedyś, że różaniec jest
jakby pieśnią miłości do matki. Jeśli więc będziesz
robił wszystko, co w Twojej mocy, by dobrze się modlić,
jeżeli będziesz spokojnie i wytrwale odsuwał roztargnienia,
Twoja modlitwa będzie pieśnią miłości nawet wtedy,
gdy sam nie będziesz z niej zadowolony.
Kolejny problem: po co rozważać
tajemnice różańcowe? Posłuchaj, co mówią zakochani:
"On dał mi takie piękne kwiaty!" "Ona zrobiła mi taki
ciepły szalik!" Rozważanie pewnych faktów pozwala
głębiej uświadomić sobie i ożywić wzajemną miłość.
Więc jeśli można tak długo zachwycać się wiązanką
kwiatów, czy szalikiem, czemu nie możesz zachwycić się
tym, że Ktoś, kto Cię kocha, oddał za Ciebie swoje
życie?! Jeśli mówimy, że nuży nas ciągłe rozważanie
tych samych 20 tajemnic, dowodzi to nie tylko słabości
naszej wiary, ale i płytkości naszej inteligencji.
O banalnych faktach historycznych napisano opasłe
tomy. a nam dłuży się pięciominutowe rozważanie wydarzenie,
od którego zależały losy ludzkości. Tak! Od zwiastowania
aż po Ukoronowanie - to jest historia, w którą jesteś
wpleciony również Ty, całe Twoje życie! Zadaj sobie
pytanie: "co by było ze mną, gdyby tak się nie
stało? Gdyby Bóg nie stał się Człowiekiem?"
Lecz to nie wszystko: tyle mówi
się ostatnio o potrzebie "recepty na życie",
o braku wzorców osobowych. Najlepiej "uczyć się
życia" od Tych, którzy przeżyli je najpiękniej:
od Chrystusa i Jego Matki. Jest prawdą, że odnoszenie
scen ewangelicznych do własnego życia nie zawsze jest
łatwe, lecz jest to trud, który sowicie się opłaci.
Ta pieśń różańcowych rozważań ma specjalny akompaniament,
który nadaje jej swoisty rytm: najpierw zwracasz się
do Naszego Ojca, by przedstawić Mu najpiękniejszą
syntezę ludzkich próśb. Następnie kierujesz oczy na
Tę, Której szczególnie poświęcasz Twoją modlitwę.
Jak dziecko (albo jak zakochany) tylekroć powtarzasz
Jej Imię, wychwalasz Ją i wzywasz na pomoc. I na tym
tle przeżywasz w myślach dzieje Matki i Jej Syna,
wraz z Maryją "zachowujesz te sprawy i rozważasz
je w swoim sercu" (Łk 2,51). I gdy tak uświadamiasz
sobie, jak bardzo Bóg Cię kocha, chciałbyś powiedzieć:
"dziękuję", lecz brak Ci słów. A oto nasuwa
Ci się formuła uwielbienia: "Chwała Ojcu i Synowi
i Duchowi Świętemu." Wdzięczność za dar zbawienia
i za dar tej dzisiejszej modlitwy.
Na koniec jeszcze jedna uwaga:
nieraz zastanawiałam się, dlaczego Matka Boża, objawiając
się w różnych miejscach, tak często wzywa właśnie
do modlitwy różańcowej. Czemu nie poleca tak gorąco
innych, bardziej "atrakcyjnych" form pobożności
maryjnej? Myślę, że może także dlatego, iż właśnie
przez swoją "nieatrakcyjność" różaniec jest
doskonałą miarą naszej miłości. Tu nie ma miejsca
na łatwe wzruszenia, tu nie pomoże Ci piękna gra organów,
masz tylko te paciorki lub wypukłości, na których masz wyśpiewać
Twoją miłość do Matki Bożej. Może nic Cię do nich
nie pociąga, wręcz przeciwnie, najchętniej znalazłbyś
jakiś wykręt, by móc to odłożyć. Nie myśl, że tylko
Ty masz takie problemy: Święta Teresa od Dzieciątka Jezus
wyznała kiedyś, że łatwiej przychodziło jej brać do
rąk narzędzia pokutne niż różaniec! A jednak odmawiała
go, tak jak potrafiła. I w tym wyrażała się jej wielkość.
I w tym codziennym zmaganiu z lenistwem, które zniechęca
Cię do Różańca, wyrazi się Twoja wielkość: wielkość
Twojej miłości.
|