WZORY

Matka Boża

Jezus Chrystus

Święci

Papież

Okolicznościowe

indywidualne
zamówienia

Boże Narodzenie

Ślubne

Wizytówki

Sklep On-line

Święty Ojciec Pio - St. Padre Pio

ŚWIĘCI ŚWIATA

Święty Józef
Święty Piotr Apostoł
Święty Paweł
Święty Jan Bosko
Święty Wojciech
Święty Brat Albert

Święty Bonifacy
Święty Stanisław
Święty Maksymilian Kolbe
Święty Michał Archanioł
Święty Krzysztof

Święty Franciszek z Asyżu
Święty Patryk

Święta Teresa od Dzieciątka
Święty Paweł
Święta Katarzyna Drexel
Święty Juda Tadeusz
Św. Jan Nepomucen Neumann
Święty Juan Diego
Święta Faustyna Kowalska
Święty Florian
Święty Antoni
Święta Anna
Święty Ojciec Pio
Święta Matka Teresa od Jezusa
Błog.Matka Teresa z Kalkuty
Święty Josemaria Escriva

 
Święty Ojciec Pio - St. Padre Pio
   

 

     

St. Padre Pio :: Święty Ojciec Pio

Francesco Forgione (znany jako Ojciec Pio, oficjalnie św. Pius z Pietrelciny), to włoski święty żyjący w latach 1887–1968. Był katolickim kapłanem i kapucynem.

Jego charyzmatyczna, choć kontrowersyjna postać (posiadanie stygmatów, zdolność uzdrawiania chorych) oraz głoszone nauki, dały mu niemałą popularność na całym świecie.

16 czerwca 2002 roku został kanonizowany przez papieża Jana Pawła II.

 

   
         
       
   

Różaniec XXI wieku - Różańcowa Karta - Nowa forma - Modlitwa ta sama

Teraz Różaniec zawsze przy Tobie

-zobacz zdjęcia- REAL FOTO -Różaniec XXI wieku- REAL FOTO -zobacz zdjęcia-

   
    strona główna / Maryja / Jezus  / Święci  / Papież  / okolicznościowe / indywidualne / ślubne / jak odmawia㜠/ linki / mapa    
pielgrzymkowe | pamiątkowe | okazjonalne | reklamowe | parafialne | wizytówki | cegiełki podziękowania | dla firm pogrzebowych | inne
Różaniec Teraz Różaniec naprawę blisko Ciebie - Rozancowa Karta - Rózaniec XXI wieku Maryja
Karty Jezus
Wzory Święci
Sklep Papież
O nas Inne

więcej ... inaczej ...

Św. O. Pio

Urodził się 25 maja 1887 w Pietrelcinie, wiosce położonej kilka kilometrów od Benevento w Kampanii. Jego ojciec, Grazio Forgione, znany powszechnie jako "Razio" lub "Wuj Razio", dzierżawił kawałek ziemi i z tego utrzymywal rodzinę.
Matka, Giuseppa De Nunzio była kobietą bardzo pobożną. Ojciec Pio został ochrzczony w kościele Świętej Anny, położonym w górnej części Pietrelciny, zwanej "Zamkiem".
Na chrzcie otrzymał imię Franciszek. Był piątym z ośmiorga dzieci, biorąc pod uwagę także dwoje zmarłych w wieku niemowlęcym i jedno poronienie. Od wczesnych lat pomagał rodzinie w ciężkiej pracy na roli, a przede wszystkim przy wypasie owiec. Kiedy poczuł powołanie do życia zakonnego we wspólnocie ojców kapucynów, jego ojciec z radością podjął się pokrycia kosztów studiów i wyemigrował w tym celu do Ameryki.
Po ukończeniu piętnastu lat, Franciszek został przyjęty do nowicjatu w Morcone, gdzie 22 stycznia 1903 r. przywdział habit świętego Franciszka, przyjmując imię brat Pio.
22 stycznia 1904 r., ukończywszy rok nowicjatu, złożył śluby proste i rozpoczął studia przygotowujące do kapłaństwa, które odbywały się w różnych klasztorach prowincji zakonnej.
27 stycznia 1907 r. złożył śluby wieczyste, wiążąc się w ten sposób silniej z zakonem.
Słabe zdrowie zmuszało go jednak do przeplatania życia zakonnego okresami rekonwalescencji, spędzanymi w rodzinnej wiosce. Uważano go powszechnie za gruźlika do tego stopnia, iż obawiano się, że nie dotrwa do kapłaństwa, a jeśli nawet, to nie będzie w stanie żyć w surowej regule św. Franciszka. Silną wolą Ojciec Pio przezwyciężył jednak wszystkie trudności i 10 sierpnia 1910 r. otrzymał święcenia kapłańskie w katedrze w Benevento.
Jego zdrowie było nadal bardzo słabe, dlatego też - poza krótkimi okresami życia klasztornego - przebywał z woli przełożonych w swej rodzinnej wiosce.
W miarę swoich sił pomagał w pracy duszpasterskiej tamtejszemu proboszczowi, Don Salvatore Pannullo. Przełożeni z ojcowską troską obserwowali jego rozwój, utrzymując z nim częstą korespondencję, która odsłoniła przed nimi silę ducha tego bardzo młodego brata.
Powołanie do wojska w listopadzie 1915 r. przerwało okres pobytu Ojca Pio w Pietrelcinie. Po ciągłych urlopach zdrowotnych, krótkich pobytach w rodzinnej wiosce i dłuższych w rozmaitych klasztorach, między innymi w San Giovanni Rotondo - w marcu 1918 r. zwolniono go w końcu z wojska z powodu obustronnego odoskrzelowego zapalenia płuc.
Latem tego samego roku wrócił do San Giovanni Rotondo, by nigdy już stamtąd nie wyjechać. 20 września 1918 r. obdarzony został zjawiskiem nadzwyczajnym - stygmatami. Pojawiły się one już wcześniej, w roku 1910, w Piana Romana w okolicy Pietrelciny,jednak dzięki jego modlitwom pozostały niewidoczne. Teraz ukazały się znowu, tym razem już na stale, wywołując rozgłos. Wieść o świętości zakonnika rozeszła się po całym świecie.
Przybywali do niego tłumnie ludzie z wielu krajów, a Kościół i nauka stanęły wobec trudnego problemu. Pomimo tłumów, które go otaczały, ciekawości, polemik i sporów, Ojciec Pio z pokorą, wytrwałością i posłuszeństwem spełniał swe obowiązki duszpasterskie, zwłaszcza sprawowania Mszy św. oraz spowiadania wiernych. Spowiedzi stały się tak liczne, że zmusiły Ojca Pio do prowadzenia wyjątkowo męczącego trybu życia.
W ciągu kolejnych pięćdziesięciu lat w życiu Ojca Pio nie nastąpiły właściwie żadne zmiany: Msza św., spowiedź, spotkania z wiernymi potrzebującymi jego kierownictwa duchowego. Odwiedzały go w klasztorze znane osobistości: całe rodziny królewskie, mężowie stanu, wysocy dostojnicy kościelni, ludzie kultury i sztuki. Przybywały do niego tysiące ludzi wszelkich ras; wszystkim udzielał zdecydowanych wskazań dotyczących życia duchowego, ucząc napomnieniem i przykładem, że podstawą życia musi być modlitwa.
9 stycznia 1940 r. oznajmił o swoim wielkim projekcie, którego celem miała być pomoc cierpiącym. Przy realizacji tego projektu korzystał z pomocy swoich duchowych synów. Zbudowany ze skromnych, szczerych i spontanicznych darów, ofiarowanych przez wiernych ze wszystkich kontynentów, Dom Ulgi w Cierpieniu otworzył swe podwoje dla chorych w dniu 15 maja 1956 r., szybko zyskując życzliwość ludności, a szczególnie mieszkańców Apulii.
W 1959 r. Ojciec Pio ciężko chorował przez cztery miesiące. Po wyzdrowieniu rozpoczął na nowo życie modlitwy i kierownictwa duchowego.
Korzyści płynące z jego przykładu - z jego poświęcenia na rzecz dusz ludzkich - były wprost niezliczone. Imponująca jest liczba osób, które zawdzięczają Ojcu Pio duchową przemianę. Niezliczone są również korzyści materialne uzyskane dzięki jego modlitwie.
Zmarł 23 września 1968 r. w wieku 81 lat, podczas wykonywania swoich codziennych obowiązków. Jego nauka pozostaje jednak żywa.
Jezu, Maryjo i Józefie Święty, Wam oddaję duszę i ciało moje, bądźcie ze mną w chwili konania!" - ostatnie słowa Ojca.

Stygmaty. W miesiąc po święceniach kapłańskich Ojcu Pio przydarzyło się coś niezwykłego. Znajdował się w ogrodzie, modlił się i medytował w cieniu wiązu, kiedy ukazali się mu Jezus i Maryja. Poczuł nagle silne pieczenie na dłoniach rąk i zobaczył na nich Chrystusowe rany. Pobiegł do proboszcza Pannullo i powiedział: "Wujku Tore, błagam, prośmy Chrystusa, by uwolnił mnie od tych znaków. Pragnę cierpieć, umrzeć z cierpienia, ale żeby to było w ukryciu". Znaki zniknęły.Zjawisko powtórzyło się za rok. Ojciec Pio tak opisał swoje cierpienia: "W środku obu dłoni pojawiły się czerwone plamy o wielkości centymetra. Towarzyszył temu silny i przenikliwy ból, dotkliwszy w lewej ręce. Ból odczuwam także pod stopami". "Od czwartku aż do soboty, a także we wtorek przeżyłem ogromne boleści. Serce, dłonie, stopy - jakby przeszyte szpadą - tak straszliwego doznaję bólu". Ojciec Pio prosił Pana Boga w modlitwie, aby znaki zniknęły. I tak się stało. Pozostały jednak niewidzialne. 20 września 1918 r. Ojciec Pio ponownie po ośmiu latach otrzymuje widzialne znaki Chrystusowych ran - stygmaty. Tak je sam opisuje: "Siedziałem na chórze po odprawieniu Mszy św., kiedy owładnęła mną jakaś ociężałość, podobna do snu. Wszystkie moje wewnętrzne i zewnętrzne zmysły, a także dusza pogrążyły się w nieopisanym ukojeniu. Kiedy trwałem w takim stanie, zobaczyłem obok tajemniczą postać, podobną do tej, którą widziałem już 5 sierpnia, z tą różnicą, że ta miała ręce, nogi i bok ociekające krwią. Widok ten przeraził mnie. Doznałem uczuć, których nigdy nie zdołam opisać. Poczułem, że umieram i umarłbym, gdyby Pan nie podtrzymał tłukącego się w piersiach serca. Kiedy tajemnicza postać znikła, spostrzegłem, że moje dłonie, stopy i bok przebity ociekają krwią. Proszę sobie wyobrazić mękę, jakiej wówczas doznałem i doznaję nieustannie każdego dnia. Rana serca krwawi obficie, zwłaszcza od wieczora w piątek do soboty rano".
Spowiednik-Ojciec Pio poświęcił się bez reszty konfesjonałowi. Spowiadał przez 52 lata. Nie był ani wybitnym kaznodzieją, ani znanym wychowawcą, ale mistrzem ludzkich sumień. Wielu mówiło, że każdego "widzi od środka". By wyspowiadać się, pielgrzymi z najdalszych zakątków świata czekali nawet dwa tygodnie. Wokół klasztoru rozbijali namioty albo spali pod gołym niebem. Otrzymywali numerki imienne i czekali na swoją kolej. Porządku pilnowali dyżurni. Dokładnie nie wiadomo, ilu ludzi wyspowiadał Ojciec Pio. Zanotowano, że w 1943 roku w ciągu dwóch miesięcy ponad 3000 osób odwiedziło San Giovanni Rotondo. Chętnych do spowiedzi zgłaszało się tak wielu, że porządkowi odsyłali ich do innych spowiedników.
Oprócz nadzwyczajnych znaków, które nosił na swoim ciele, Ojciec Pio posiadał zdolność widzenia wnętrza duszy człowieka dzięki natchnieniom Boga. Ta zdolność objawiała się zwykle podczas spowiedzi. Często przypominał penitentom grzechy, których nie wyznali. Jeśli przeoczenie było niezamierzone i chodziło o grzechy powszednie, wszystko kończyło się dobrze. Jeśli natomiast ktoś celowo próbował ukryć swoje grzechy i jeśli chodziło o grzechy ciężkie, wówczas upomnienia Ojca Pio były gwałtowne, czasem przykre i niejednokrotnie zdarzało się, że taką osobę z hukiem odsyłał od konfesjonału.
Ale również poza spowiedzią Ojciec Pio posiadał zdolność wewnętrznego rozeznania. Zdarzało się, że upominał na głos człowieka z tłumu albo cofał swoją rękę od kogoś, kto chciał ją ucałować, albo też pomijał osobę przy udzielaniu Komunii świętej. Zawsze była tego przyczyna, o czym wiedziała tylko osoba dotknięta. Relacje ludzi, których wyspowiadał Ojciec Pio są bardzo podobne: był surowy i wymagający, a jednocześnie kochający jak prawdziwy ojciec. Jego konfesjonał był "katedrą miłosierdzia".
Prawdziwa ofiara:
"Świat mógłby istnieć bez słońca, lecz nie mógłby istnieć bez Mszy św." - powiedział kiedyś Ojciec Pio.
"Gdy jestem z Jezusem utajonym w Najświętszym Sakramencie, bardzo mocno bije moje serce. Czasem wydaje mi się, że moje serce wyskoczy mi z piersi. Będąc przy ołtarzu, odczuwam niekiedy, że ogarnia mnie ogień i wprost nie potrafię tego opisać. I wydaje mi się, że z determinacją idę do tego ognia".
Codzienna Eucharystia sprawowana przez 58 lat była sensem jego życia. Wstawał w środku nocy, aby się do niej przygotować. Po jej zakończeniu długi czas spędzał na modlitwie dziękczynnej. Nie było w kościele człowieka, który patrzyłby obojętnie na to, co działo się przy ołtarzu. Wielu kapłanów wyznało, że dopiero w San Giovanni Rotondo zrozumieli, czym jest Najświętsza Ofiara. Msza święta sprawowana przez ojca Pio trwała zazwyczaj ponad dwie godziny. Ludzie w napięciu śledzili każdy gest kapłana nie odczuwając upływającego czasu. Kapłan poruszał się powoli, jakby przygniatał go niewidzialny ciężar. Widać było, że cierpi. To nie było zwykłe sprawowanie obrzędu, lecz prawdziwa Ofiara. Wszyscy, którzy w niej uczestniczyli mieli wrażenie, jakby naprawdę szli na Golgotę i stali u stóp krzyża. Na czole Ojca Pio pojawiały się kropelki potu, z oczu płynęły łzy. Najtrudniejszy był moment Przeistoczenia. Zdarzało się, że przejmująca ciszę przerywał nagły szloch lub głośne wyznanie odzyskanej wiary. Widok przebitych dłoni unoszących Hostię wzruszał wszystkich. Kto choć raz uczestniczył we Mszy św. odprawianej przez Ojca Pio, nigdy tego nie zapomni.
Ostatnią Mszę św. Ojciec Pio odprawił w przeddzień śmierci, 22 września 1968 roku.
Zwyczajne cuda Ojca Pio
Zapach kwiatu pomarańczy
Krew pochodząca ze stygmatów Ojca Pio wydzielała nieopisanie przyjemną woń. Właśnie dlatego pewien lekarz badający stygmaty Ojca Pio lubił trzymać w szufladzie swojego biurka opatrunek, który pochodził z rany stygmatyka. Nie byłoby w tym może nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż lekarz ten od urodzenia pozbawiony był zmysłu węchu. Nie wszyscy przebywający w jego gabinecie cokolwiek czuli, wielu jednak pytało: "Skąd pochodzi ten osobliwy zapachœ".
Również dr Sala, lekarz obecny przy śmierci Ojca Pio, dał świadectwo obecności tej miłej woni. "Kiedy ubierałem Ojca Pio w habit, który nosił przed śmiercią, nagle ogarnął mnie ten sam bardzo mocny zapach, jaki czułem tak wiele razy podczas moich prawie codziennych spotkań z bratem z Pietrelciny ". Przyjemny zapach świętości nie jest zjawiskiem całkiem nowym i dotyczącym tylko Ojca Pio. Również inni święci - choćby św. Teresa od Dzieciątka Jezus - posiadali łaskę roztaczania wokół siebie miłych woni.
Wypadku nie było
Pewna kobieta z San Giovanni Rotondo szła w lesie do tyłu zbierając jadalne kasztany.
Nagle poczuła niezwykły i bardzo miły zapach. Zatrzymała się i wtedy spostrzegła, że wystarczyłby jeszcze jeden jej krok do tyłu, a znalazłaby się na dnie głębokiego urwiska! Kiedy wróciła do miasteczka, spotkała Ojca Pio, który grzecznie ją napomniał: "Następnym razem patrz, gdzie stawiasz nogi!".
Bez słów
W 1910 roku Ojciec Pio przebywał w swojej rodzinnej Pietrelcinie. Dla proboszcza don Salvatore wiązał się z tym pewien kłopot. Niektórzy parafianie skarżyli się mianowicie, że Msze św. odprawiane przez Ojca Pio trwają zbyt długo. Don Salvatore był zmuszony siadać w głębi kościoła i czuwać. Kiedy Ojciec Pio wpadał w uniesienie i przeciągał którąś z modlitw, proboszcz przekazywał mu w myślach nakaz, aby kontynuował Mszę... i Ojciec Pio okazywał posłuszeństwo.
Niewidoma dziewczynka odzyskuje wzrok!
Gemma Di Giorgi urodziła się niewidoma. Nie posiadała źrenic. Lekarze nie dawali żadnej nadziei, by kiedykolwiek mogła odzyskać wzrok. A jednak.18 czerwca 1947 roku, w dniu swojej Pierwszej Komunii, którą przyjmowała z rąk o. Pio... zaczęła widzieć!
Dziewczynkę zaprowadzono do słynnego okulisty, który musiał przyznać - choć z medycznego punktu widzenia było to nieprawdopodobne, bo oczom dziewczynki nadal brakowało źrenic - że dziecko rzeczywiście widzi!
Cudowny powrót do zdrowia
Pewna 24 letnia kobieta, Józefina M., w następstwie wypadku utraciła władzę w prawej ręce. Pomimo wysiłków i wielu' operacji lekarze musieli skapitulować. Nie zrobił tego jednak ojciec młodej kobiety, który postanowił zabrać córkę do San Giovanni Rotondo. Ojciec Pio przyjął ich i obiecał uzdrowienie. Trzy miesiące później, w rocznicę otrzymania stygmatów przez św. Franciszka - w mieszkaniu rodziców Józefiny rozszedł się miły zapach. Ku zdziwieniu wszystkich utrzymywał się przez kwadrans. Przyczyna tego niezwykłego zjawiska stała się jasna dopiero, gdy okazało się, że ręka córki jest zdrowa. Ojciec Pio dotrzymał obietnicy!
Nie, generale! Czasem Ojciec Pio stawał się dziwnie "nieobecny". Kto go dobrze znał, nie niepokoił, się tym faktem. Wiedziano, że zakonnik obok innych zdumiewających darów posiadał i ten - bilokacji - mógł mianowicie przemieszczać się na odległość i przebywać w dwóch miejscach jednocześnie.
Tę zdolność wykorzystał, by uratować od grzechu i śmierci włoskiego generała Cardone. Po przegranej bitwie ten nieszczęśliwy człowiek postanowił popełnić samobójstwo. Wszedł do namiotu i zabronił komukolwiek tam wchodzić. Zdumiał się bardzo, gdy nagle ujrzał przed sobą kapucyna, który zwrócii się do niego słowami: "Nie zrobi pan tego, generale!". Oszołomiony wyskoczył z namiotu i wezwał wartownika: "Dlaczego pozwoliłeś wejść temu kapucynowiœ" Żołnierz zdecydowanie stwierdził, że nikt do namiotu nie wchodził.
Po wojnie, kiedy Ojciec Pio stał się sławny, generał dowiedział się, kto go uratował. Postanowił udać się po cywilnemu do San Giovanni Rotondo. Kiedy znalazł się w pobliżu o. Pio, ten rozpoznał go odrazu i przesłał mu porozumiewawczy uśmiech!

Modlitwa o łaski za przyczyną Św. O. Pio

O Jezu, pełen łaski i miłosierdzia, Ty dla zbawienia dusz ludzkich podjąłeś mękę i umarłeś na krzyżu, aby wyjednać przebaczenie grzechów; pokornie błagam Cię: za przyczyną św. Ojca Pio, kapłana i stygmatyka, który wielkodusznie Ci służył, poświęcał swe życie i cierpiał dla ratowania grzeszników, udziel mi przebaczenia moich win i łaski... 
Dla większej chwały Twojej racz go wsławić chwałą świętości i przyciągnij wszystkich ludzi do swego miłującego Serca. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

Zapach Świętości Ojca Pio

 

Zapach świętości ojca Pio – niektórzy święci posiedli dar, który jest znany jako “zapach świętości”. Fenomen ten nazywany jest osmogenezą. Pozwala on na odczuwanie obecności świętego poprzez charakterystyczny dla niego aromat. Ów zapach świętości ojca Pio był wyraźnie wyczuwalny przez ludzi, którzy znajdowali się w pobliżu. Wydobywał się z jego ciała, ubrań lub przedmiotów które dotknął. Czasem był wyczuwalny w miejscach przez które jedynie przeszedł.

 

Pewnego dnia, znany lekarz usunął bandaż z rany na piersi ojca Pio. Gaza była przesączona krwią, doktor zamknął ją w pojemniku aby później zbadać ją w swoim laboratorium w Rzymie. W drodze do domu, ludzie podróżujący wraz z lekarzem stwierdzili że „czują zapach, który kojarzy im się z ojcem Pio”. Nikt z nich nie wiedział opatrunku znajdującym się w bagażu. Po przebadaniu lekarz zachował gazę w swoim laboratorium, a dziwny zapach utrzymywał się w nim przez długi czas, wzbudzając zainteresowanie pacjentów.

 

Brat zakonny Modestino opowiadał: “ Kiedyś byłem na wakacjach w St. Giovanni Rotondo. Poszedłem do zakrystii aby pomóc ojcu Pio w mszy św., ale byli tam już inni mnisi kłócąc się o to kto powinien to zrobić. Ojciec Pio przerwał te kłótnie mówiąc: ‘tylko on będzie służył do mszy’ i wskazał na mnie. Towarzyszyłem mu do ołtarza św. Franciszka i z nabożną czcią służyłem. Kiedy doszliśmy do Podniesienia, poczułem nieodpartą chęć ponownego poczucia  zapachu, który owładnął mnie kiedy całowałem dziś rękę ojca Pio. Pragnienie to w tym samym momencie zostało spełnione, zapach pojawił się i robił się z każdą chwilą intensywniejszy tak że w końcu poczułem się słabo. Musiałem oprzeć się o klęcznik, żeby nie upaść! Kiedy zdałem sobie sprawę z tego, że za chwilę zemdleję, w myślach poprosiłem ojca Pio aby uchronił mnie od upadku na oczach ludzi. W tym samym momencie zapach zniknął. Wieczorem, kiedy towarzyszyłem ojcu Pio w drodze do domu, zapytałem go o wyjaśnienie tego zjawiska. Odpowiedział: ‘Moje dziecko, nie jestem w stanie tego wyjaśnić. Bóg pozwala poczuć ten zapach wtedy kiedy chce’”.

 

Czekając na spowiedź u ojca Pio, widziałem go słuchającego spowiedzi jakiejś kobiety. Kiedy pomyślałem, że za chwilę będę rozmawiał ze świętym otoczył mnie silny zapach lilii. Poczułem się strasznie zmieszany, ponieważ nigdy nie wierzyłem w te historie o zapachach. Od tej pory wiedziałem, że one naprawde istnieją.

 

Pewna 24 letnia kobieta z Bolonii miała poważne powikłania funkcji prawego ramienia w wyniku wypadku, który zdarzył się trzy lata wcześniej. Po operacji i długim okresie rehabilitacji chirurg powiedział ojcu dziewczyny, że już nigdy nie będzie mogła ruszać prawą ręką. Ręka była sztywna w wyniku usunięcia fragmentu kości i nie przyjęcia przeszczepu. Ojciec wraz z córką udali się do St. Giovanni Rotondo. Spotkali ojca Pio, który im pobłogosławił i powiedział: „Ponad wszystko nie rozpaczajcie! Zaufajcie Bogu! Ramię wyzdrowieje.” Był koniec lipca 1930 roku, kobieta wróciła do Bolonii bez żadnej poprawy zdrowia. Czy to możliwe, że ojciec Pio się pomyliłœ Wkrótce o sprawie zapomniano. 17 września (dzień celebracji stygmatów św. Franciszka), w pewnym momencie mieszkanie w którym mieszkała rodzina, wypełnił piękny zapach żonkili i róż. Zjawisko trwało około kwadransa, podczas którego wszyscy zachodzili w głowę, skąd bierze się ów zapach. Tego dnia ramię dziewczyny wróciło do pełnej sprawności. Zdjęcie rentgenowskie wykazało całkowite wyleczenie kości.

 

Pewien człowiek powiedział: „Nadszedł dzień kiedy zdecydowałem się pójść za sugestią mojej żony i odwiedzić Ojca Pio.  Było to dokładnie w 25 rocznicę naszego ślubu, i przez te wszystkie lata nigdy nie byłem w kościele. Czułem przygniatający ciężar win nagromadzonych przez te lata, a także wielką potrzebę ich wyspowiadania, lecz gdy tylko zbliżyłem się do Ojca Pio, ten rzekł ostro (nie patrząc na mnie): „Odejdź ode mnie!”. Powiedziałem: „Przyszedłem aby się wyspowiadać, abyś mi mógł udzielić wybaczenia Jezusowego.”  Wyrzekłem to dość ostrym tonem, i on równie ostro odrzekł: „Powiedziałem: idź sobie!”.  Wybiegłem z tego małego kościółka i biegłem poprzez ogród aż do hotelu. Przyszła tam wkrótce moja żona, która widziała moją ucieczkę, i zaczęła mnie pytać:  „Co się stałoœ  Co ty robiszœ”  Odpowiedziałem, że pakuję walizki i wyjeżdżam.  W tym momencie owionął mnie zapach perfum – intensywny i cudowny.  Byłem zaskoczony, lecz zapach ten ukoił mnie natychmiast i poczułem wielką wewnętrzną potrzebę by powrócić do Ojca Pio.  Zabrało mi jednak cały dzień aby zebrać w sobie odwagę.  Przygotowywałem się do spotkania z Ojcem, dokonując rzetelnego rachunku sumienia.   Ojciec Pio przyjął mnie tym razem serdecznie, i udzielił mi odpuszczenia grzechów, którego tak potrzebowałem.”

 

Pewna kobieta opowiedziała: „Mój mąż był ciężko ranny w wypadku samochodowym. Przewieziono go do szpitala w Taranto (we Włoszech).  Lekarze nie dawali mu szans na przeżycie.  Na terenie szpitala była kaplica dedykowana Ojcu Pio.  Przed każdą wizytą u mojego męża wchodziłam tam, aby pomodlić się za jego wyzdrowienie do Ojca Pio. Pewnego dnia, gdy tam się modliłam, ogarnął mnie „święty” zapach Ojca Pio – cudowna woń lilii.  Uznałam to za znak, że moje modlitwy są wysłuchane.  I rzeczywiście, od tego momentu stan zdrowia mojego męża zaczął się poprawiać, aż w końcu całkowicie wyzdrowiał z odniesionych ran.” 

 

Pewien pan z Toronto mówił: „W roku 1947 moja żona ciężko zachorowała.  Przyjęto ją do szpitala w Rzymie, konieczna była operacja.  Pojechałem do St. Giovanni Rotondo, aby spotkać się z Ojcem Pio.  Dobry Ojciec Pio wysłuchał mojej spowiedzi.  Po otrzymaniu rozgrzeszenia rozmawiałem z nim o stanie mojej żony.  Poprosiłem go „Ojcze, wspomóż mnie w modlitwie!”.  I natychmiast poczułem rozkoszny, przejmujący zapach, co mnie bardzo zaskoczyło.  Wróciłem do domu późnym wieczorem, a gdy tylko otworzyłem drzwi, poczułem znowu ten sam zapach, który unosił się gdy byłem obok Ojca Pio.  Poczułem się wzmocniony na duchu. Moja żona przeszła operację bez żadnych komplikacji. Opowiedziałem jej później o moich cudownych  doświadczeniach, i razem dziękowaliśmy Ojcu Pio.”

 

Młode małżeństwo w Anglii przeżywało poważne problemy.  Byli już na skraju rozpaczy,  nie wiedzieli do kogo się zwrócić o pomoc.  Ktoś powiedział im o Ojcu Pio.  Napisali do niego o swoich problemach, lecz nie otrzymali odpowiedzi.  Postanowili wtedy pojechać do St. Giovanni Rotondo aby spotkać się z Ojcem Pio i zasięgnąć jego mądrej rady.  Droga z Anglii do Puglia we Włoszech jest długa, a w dodatku było to w środku srogiej, śnieżystej zimy.  Pomimo pogody wybrali się w drogę.  Pierwszą noc spędzali w podrzędnym hotelu w Bernie, gdyż na lepszy nie mogli sobie pozwolić.  Dopadły ich znowu wątpliwości – co będzie jeśli Ojciec Pio ich nie przyjmieœ  Kontynuować podróż czy wraca㜠 Gdy tak debatowali, ich pokój wypełnił się słodkim, upojnym zapachem, który wywierał na nich ogromnie kojący wpływ.  Kobieta nawet zaczęła szukać źródła tego zapachu, myśląc że to ktoś przez roztargnienie zapomniał w pokoju swojej buteleczki perfum, lecz bez skutku. Chwilę później zapach ulotnił się, a pokój wypełnił, jak poprzednio, odór zgnilizny. Małżonkowie opowiedzieli o swoim przeżyciu właścicelowi hotelu, którego to bardzo zaskoczyło: żaden z jego klientów nigdy nie twierdził, że czuje zapachy perfum w hotelu. Jednak nasi małżonkowie poczytali to za znak aby kontynuować podróż do St. Giovanni Rotondo i spotkać się z Ojcem Pio.  Gdy już tam dotarli, ów młody człowiek powiedział po włosku do Ojca Pio (jako że dobrze mówił po włosku): „Pisaliśmy do Ojca, ale ponieważ nam nie odpowiedziałeś...”  „Co takiegoœ” przerwał mu Ojciec Pio.  „Czemu mówisz, że nie odpowiedziałemœ  Czyż nie czuliście niczego w tamten wieczór w hotelu w Szwajcariiœ” Zrozumieli wtedy, że ten zapach który czuli w pokoju hotelowym był zapachem Ojca Pio, i wypełniła ich radość i wdzięczność.  A do rozwiązania ich problemów w istocie wystarczyło kilka mądrych słów Ojca Pio.

 

Pewien mężczyzna poznał Ojca Pio dzięki serii dziwnych zdarzeń. "Pierwszy raz usłyszałem o tym Świętym Człowieku zaraz po wojnie. Mój przyjaciel, który go znał, z entuzjazmem opowiadał o nim różne historie. Co do mnie, opowiadania te wydawały się nieprawdopodobne i trudne do uwierzenia, zwłaszcza opowiadania o zapachu perfum, jaki ludzie czuli, nawet wtedy kiedy nie byli w pobliżu Świętego Zakonnika. Ku mojemu zdziwieniu, także i ja z czasem zacząłem wyczuwać dziwny zapach fiołkow w najbardziej nieprzewidzianych miejscach. Zaskoczony, zacząłem niedowierzać własnym zmysłom. Wmawiałem sobie nawet, że to tylko przewidzenia. Lecz pewnego dnia, w czasie wakacji, poszedłem wraz z żoną wysłać list. Bedac na poczcie, nagle poczułem wyraźną woń fiołków. Czując ten zapach, żona zapytała "Skąd jest ten zapachœ". Z podnieceniem zapytałem "Ty także go czujeszœ" Wtedy opowiedziałem jej o Ojcu Pio i o historiach związanych z zapachem perfum otaczających jego osobę. Opowiadania te bardzo poruszyły moją żonę, która poradziła mi jak najszybciej pojechać do San Giovanni Rotondo. Następnego dnia wyruszyliśmy w drogę. Spotkalismy się z Ojcem Pio, który rzekł do mnie "O, tu jest nasz bohater. Ile się musiałem namęczyć, żeby cię Oto historia opowiedziana przez pewną kobietę. "Od dłuższego czasu miałam problemy z oczami. Bardzo mnie bolały i prawie nic nie widziałam. Byłam u kilku lekarzy, którzy po wielu badaniach stwierdzili, wylew krwi do oka. Podejrzewali także raka. Lekarze nie dawali żadnej nadzieji na wyleczenie. Wiadomość ta bardzo mnie zasmuciła i popadłam w wielką depresję. Po pewnym czasie przejeżdżając koło Benevento, zdecydowałam się pojechać aż do Pietreicina i odwiedzić Zakon Ojca Pio. Przechodząc przez pokój, w którym mieszkał Ojciec Pio, zatrzymałam się i zaczęłam się modlić za moich bliskich. W czasie modlitwy poczułam intensywny zapach kadzidła. W drodze powrotnej do Rzymu, pamiętając co zaszło w pokoju Ojca Pio, postanowiłam prosić Go o wyleczenie moich oczu. Zwróciłam się do Niego z całą moją wiarą i nadzieją. Nie musiałam długo czekać aby Ojciec Pio wysłuchał moje modlitwy. W krótkim czasie wzrok mi się polepszył i niedługo po tym moje oczy były zupełnie zdrowe. Lekarze nie mogli uwierzyć w mój cudowny powrót do zdrowia tu sciągnąć." Tego samego dnia, miałem okazję rozmawiać z Ojcem Pio prywatnie. Spotkanie to zmieniło całe moje życie."

 

Oto zwierzenia innej osoby. "Kilka lat temu, przeżyłem zawał serca. Lekarze poradzili mi, abym poddał się operacji, która poprawi stan mojego zdrowia. Zgodziłem się. To było w czerwcu 1991 roku. W czsie operacji lekarze wykonali poczwórny bypass. Kiedy obudziłem się po narkozie stwierdziłem, że nie mam czucia w mojej prawej nodze i ręce. Byłem zrozpaczony. Po pewnym czasie zacząłem się modlić do Ojca Pio z prośbą o pomoc. Modliłem się do Niego przez trzy dni. Trzeciego dnia, w czasie modlitwy poczułem przesycający zapach kwiatów. Kiedy zapach zniknął poczułem jak życie wraca w mojej prawej nodze. Od razu wiedziałem, że moje modlitwy zostały wysłuchane."

 

Pewna kobieta opowiedziała taką historię:  “Miałam duże problemy z oczami.  Czułam wielki ból i prawie nic nie widziałam.  Byłam u wielu lekarzy, którzy po wielu badaniach orzekli: nieodwracalny krwotok śródgałkowy, z prawdopodobnym nowotworem.  Z ich słów wynikało, że choroba ta nieuchronnie powoduje całkowitą utratę wzroku, i że medycyna nie zna sposobu na jej uleczenie.  Wieść ta wywołała u mnie depresję i niepokój.  Byłam w podróży, której trasa przebiegała w pobliżu Benevento, więc zdecydowałam się zajechać do Pietrelciny, gdzie mogłabym odwiedzić klasztor Ojca Pio.  Gdy byłam w jednej z ostatnich cel gdzie żył Ojciec Pio, coś mnie głęboko dotknęło.  Modliłam się wtedy za moich krewnych, i nieoczekiwanie poczułam intensywną woń kadzidła.  Wracając pociągiem do Rzymu wiele myślałam o tym zdarzeniu w celi Ojca Pio. Postanowiłam prosić Ojca Pio o uzdrowienie moich chorych oczu.  Zwróciłam się ku niemu z całą siłą wiary na jaką mnie było stać.  Ojciec Pio nie zwlekał z wysłuchaniem mojej modlitwy.  Mój wzrok zaczął się poprawiać, i po niedługim czasie byłam całkiem uzdrowiona, w sposób zupełnie niewyjaśnialny przez medycynę.  Lekarze, którzy mnie później badali,  wprost nie mogli w to uwierzyć.”

 

Meżczyzna z Caniatti (Sycylia, Włochy) opowiedział taką historię. "To było na początku 1953 roku, kiedy żona moja zaszła w ciążę. Niestety, żona miała poważne problemy z nerkami i lekarze powiedzieli nam, że "życie naszego dziecka jest zagrożone". Według nich jedynym rozwiązaniem była operacja. Byłem zrozpaczony i zdesperowany. W maju napisałem list do Ojca Pio z prośbą o pomoc. Kilka dni później wydarzyło się coś dziwnego. Będąc w innych pokojach, oboje z żoną wyczuliśmy tajemniczy zapach róż. W tym momencie listonosz zapukał do dzwi i wręczył nam list od Ojca Pio. W liście tym przeczytalismy, ze Ojciec Pio będzie się modlił za żonę i nasze nienarodzone jeszcze dziecko. Dzień później żona miała badania lekarskie. Lekarze ze zdziwieniem stwierdzili, że jest zupełnie zdrowa."

 

Adwokat, który był bardzo oddany Ojcu Pio opowiedział taką historię. "Muszę się przyznać, że w czasie jednej Mszy Świetej odprawianej przez Ojca Pio, byłem trochę rozproszony gdy nagle przepełnił mnie zapach fiołków. Zapach ten był tak silny, że podziałał jak wstrząs. Obudzony jak ze snu stwierdziłem, że byłem jedyną osobą stojącą wśród klęczącego tłumu. Natychmiast klęknąłem, zapominając o zapachu unoszacym się wokół mnie. Zgodnie z moim zwyczajem, po Mszy poszedłem przywitać się z Ojcem Pio. Ojciec powitał mnie tymi słowami "Byłes trochę rozproszony dzisiaj". Zakłopotany odpowiedziałem,  "Tak Ojcze. Byłem trochę nieobecny, ale na szczęście twoje perfumy sprowadziły mnie z powrotem." "Nie perfumy lecz klaps ci się należy", odpowiedział Ojciec Pio.

 

Cuda Ojca Pio

Uzdrowienia Ojca Pio

Zapach Świętości Ojca Pio

Bilokacja lub Dwulokacja Ojca Pio

 

Rózaniec oraz modlitwa przed wejściem do internetu