MARYJA - MATKA BOŻA i
RÓŻANIEC
.jpg)

Matka Boża Fatimska
"Jestem Królową Różańca świętego. Przychodzę
zachęcić wiernych do od zmiany życia, aby nie zasmucali grzechami swymi
Zbawiciela, który jest tak obrażany, aby odmawiali różaniec, aby się poprawili i
czynili pokutę za grzechy. Chcę, aby zbudowano tu kaplicę ku mej czci "
13 październik 1917
Fatima - to imię
które przez długi okres czasu kojarzyło się z treściami anty chrześcijańskimi,
to imię, jedynej córki Mahometa - proroka pierwszego Czerwonego
niebezpieczeństwa.
Boża Opatrzność sprawiła, że w czasie tworzenia się drugiego Czerwonego
niebezpieczeństwa - ateistycznego komunizmu - imię Fatima, nabrało cudownego
chrześcijańskiego znaczenia.
To właśnie w Fatima, Matka Boża Różańcowa, objawiła się trójce portugalskich
pastuszków.
W trzecim roku I Wojny Światowej, Najświętsza Panna, zstąpiła na ziemię, by
przekazać orędzie pokoju.
Trzymała w ręku różaniec - broń, której mężczyźni mogliby użyć dla zakończenia
wszystkich wojen, a swoje czyste i niepokalane serce - otwierała dla
grzeszników.
1916 r.
Pierwsze objawienie się anioła dzieciom w Loca do Cabeco w górach, dokąd codziennie udawały się ze swoją trzódkę. Były to: Łucja (10 lat) i jej kuzyni: Franciszek (9 lat) i Hiacynta (7 lat). Zatrwożonym dzieciom anioł powiedział: "Nie bójcie się, jestem Aniołem pokoju... Módlcie się razem ze mną: Boże mój, wierzę w Ciebie, uwielbiam Cię, ufam Tobie, kocham Cię! Przepraszam Cię za tych, którzy w Ciebie nie wierzą, którzy Cię nie uwielbiają, którzy Tobie nie ufają i którzy Cię nie kochają ".
Kilka miesięcy później, gdy dzieci były razem przy studni, anioł ukazał się im po raz drugi i powiedział: "Co robicie Módlcie się, módlcie się wiele! Najświętsze Serca Jezusa i Maryi mają względem was zamiary pełne miłosierdzia. . . Ofiarowujcie nieustannie Zbawicielowi wasze modlitwy i ofiary... jako wynagrodzenie za tyle grzechów, jakimi jest obrażany i na uproszenie nawrócenia grzeszników ".
Około dwa miesiące później anioł ukazał się tym samym pastuszkom po raz trzeci w Loca do Cabeco, ukląkł i odmówił modlitwę: "O Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu i Duchu Święty, uwielbiam Was w najgłębszej pokorze, ofiarując najdroższe Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo Pana naszego Jezusa Chrystusa, obecne na wszystkich ołtarzach świata jako wynagrodzenie za zniewagi, świętokradztwa i obojętność, Jakimi jest obrażany. Przez nieskończone zasługi Jego Serca Najświętszego, przez przyczynę Niepokalanego Serca Maryi proszę o łaskę nawrócenia dla biednych grzeszników... Pożywajcie Ciało i Krew Jezusa Chrystusa, którego ludzie niewdzięczni w sposób tak straszny znieważają ".
W ten sposób Anioł Pański przygotował troje pokornych pastuszków do nawiedzin Niepokalanej Dziewicy.
13 maja
Pierwsze objawienie się Matki Bożej trzem pastuszkom: Łucji i jej kuzynom
Frankowi z siostrą Hiacyną. Z prawdziwie matczyną czułością odezwała się do
przerażonych nieco dzieci: "Nie bójcie się, nic złego wam nie zrobię. Jestem z
Nieba. Chcę was prosić, byście tu przyszli sześć razy z rzędu o tej samej
godzinie, 13-tego każdego miesiąca. W październiku powiem wam kim jestem i czego
od was pragnę... Odmawiajcie codziennie różaniec, aby wyprosić pokój dla świata
".
13 czerwca
W drugim objawieniu Matka Boża ponowiła prośbę: "Chcę, abyście odmawiali
różaniec i nauczyli się czytać ". Na prośbę, by ich troje zabrała z sobą do
Nieba, Pani odpowiedziała: "Wkrótce zabiorę Hiacyntę i Frania. A1e ty musisz
pozostać tu na ziemi dłużej... Ja cię nigdy nie opuszczę. Moje Serce Niepokalane
będzie twoją ucieczką i drogę, która cię zaprowadzi do Boga ".
13 lipca
Podczas trzeciego objawienia dzieci otacza już ponad pięć tysięcy osób. Nikt
jednak, oprócz dzieci, nie widzi Pani, która prosi: "W dalszym ciągu odmawiajcie
codziennie różaniec na uproszenie pokoju... Ofiarujcie się za grzeszników i
powtarzajcie często, zwłaszcza spełniając jakąś ofiarę: "O Jezu, to z miłości do
Ciebie za nawrócenie grzeszników .... Przyjdę, aby prosić o poświęcenie Rosji
memu Niepokalanemu Sercu i o Komunię świętą wynagradzającą w pierwsze soboty...
"
Przed odejście Pani poleciła dodawać po każdej dziesiątce różańca: "O mój Jezu,
przebacz nam nasze grzechy, chroń od ognie piekielnego; zaprowadź do nieba
wszystkie dusze, a szczególnie te, które najwięcej potrzebują Twego miłosierdzia
".
19 sierpnia
Czwarte objawienie miało miejsce w Valinhos, sześć dni później od zamierzonego
terminu, ponieważ burmistrz miasta, mason, trzymał dzieci w więzieniu w celu
wydobycia z nich tajemnicy powierzonej im przez Panią, lecz bezskutecznie.
Pani z czułością wyraziła współczucie swym małym przyjaciołom z powodu cierpień,
jakich stały się ofiarą. Poleciła im: "Chcę, abyście nadal odmawiali codziennie
różaniec ". Zapowiedziała cud w ostatnim miesiącu i na koniec dodała: "Módlcie
się, módlcie się bardzo, gdyż wiele dusz idzie do piekła, bo nie ma nikogo, kto
by się za nie ofiarował i modlił".
13 września
Tym razem w miejscu objawień zgromadziło się ponad 25 tysięcy osób. Wszyscy
ujrzeli biały obłok, który otoczył dąb i dzieci w chwili, gdy ukarała się Pani.
Równocześnie spadały z nieba jakby białe kwiaty, które rozpływały się w
powietrzu, Tanim zetknęły się z ziemią. Pani znów nalegała na dzieci:
"Odmawiajcie w dalszym ciągu różaniec na uproszenie zakończenia wojny... Bóg
jest zadowolony z waszych ofiar... "
13 października
Cała Portugalia z wielkim napięciem oczekiwała na ten dzień. Mimo ulewnego
deszczu, w miejscu objawień zebrało się ponad 50 tysięcy osób. Wspólnie
odmawiano różaniec.
Pani przedstawiła się dzieciom: "Jestem Królową Różańca świętego. Przychodzę
zachęcić wiernych do od zmiany życia, aby nie zasmucali grzechami swymi
Zbawiciela, który jest tak obrażany, aby odmawiali różaniec, aby się poprawili i
czynili pokutę za grzechy. Chcę, aby zbudowano tu kaplicę ku mej czci ".
Wtem Łucja zwraca się do zebranych: "Patrzcie na słońce! "
W tej chwili deszcz przestaje padać i chmury się rozpraszają. Ukazuje się
słońce, podobne do tarczy srebrnej i poczyna się obracać jakby koło ogniste.
Ziemia, drzewa, skały, ludzie, wszystko przybiera kolejno barwę żółtą, różową,
niebieską i fioletową. Słońce zatrzymuje się na chwilę. I znów poczyna się
obracać jako olbrzymia tarcza. Zatrzymuje się po raz drugi, by Ta chwilę ponowić
swój "taniec" fantastyczny, trwający dziesięć minut. Gdy zebrani oprzytomnieli
stwierdzili, że mają suche ubrania.
Bp Leirii stwierdził w liście pasterskim z 1930 roku: "Świadkami tego zjawiska,
nie odnotowanego przez żadne obserwatorium astronomiczne, a zatem nie będące
zjawiskiem natury, byli ludzie wszystkich środowisk i klas społecznych, wierzący
i niewierzący, dziennikarze głównych portugalskich dzienników a także osoby
oddalone o wiele kilometrów, co wyklucza możliwość zbiorowej halucynacji... "
więcej: Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej -
http://www.smbf.pl/sanktuarium.htm
więcej:
Bardzo dużo informacji -
http://www.voxdomini.com.pl/roz/fat_or.html
strona główna wzory: Maryja wzory: Jezus wzory: Święci wzory: Papież wzory: okolicznościowe wzory: indywidualne wzory: ślubne jak odmawiać linki
Różaniec XXI wieku - Różańcowa Karta - Nowa forma - Modlitwa ta sama
Matka Boska Fatimska
Linki do Parafii pod wezwaniem Matki Bożej Fatimskiej:
III Tajemnica Fatimska
Trzecia część tajemnicy wyjawionej 13 lipca 1917
w Cova da Iria-Fatima
(tekst oficjalny)
Piszę w duchu posłuszeństwa Tobie, mój Boże, który mi to nakazujesz poprzez Jego
Ekscelencję Czcigodnego Biskupa Leirii i Twoją i moją Najświętszą Matkę.
Po dwóch częściach, które już przedstawiłam, zobaczyliśmy po lewej stronie
Naszej Pani nieco wyżej Anioła trzymającego w lewej ręce ognisty miecz; iskrząc
się wyrzucał języki ognia, która zdawało się, że podpalą świat; ale gasły one w
zetknięciu z blaskiem, jaki promieniował z prawej ręki Naszej Pani w jego
kierunku; Anioł wskazując prawą ręką ziemię, powiedział mocnym głosem: Pokuta,
Pokuta, Pokuta! I zobaczyliśmy w nieogarnionym świetle, którym jest Bóg: "coś
podobnego do tego, jak widzi się osoby w zwierciadle, kiedy przechodzą przed
nim" Biskupa odzianego w Biel "mieliśmy przeczucie, że to jest Ojciec ¦więty".
Wielu innych Biskupów, Kapłanów, zakonników i zakonnic wchodzących na stromą
górę, na której szczycie znajdował się wielki Krzyż zbity z nieociosanych belek
jak gdyby z drzewa korkowego pokrytego korą; Ojciec ¦więty, zanim tam dotarł,
przeszedł przez wielkie miasto w połowie zrujnowane i na poły drżący, chwiejnym
krokiem, udręczony bólem i cierpieniem, szedł modląc się za dusze martwych
ludzi, których ciała napotykał na swojej drodze; doszedłszy do szczytu góry,
klęcząc u stóp wielkiego Krzyża, został zabity przez grupę żołnierzy, którzy
kilka razy ugodzili go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku i w ten sam
sposób zginęli jeden po drugim inni Biskupi Kapłani, zakonnicy i zakonnice oraz
wiele osób świeckich, mężczyzn i kobiet różnych klas i pozycji. Pod dwoma
ramionami krzyża były dwa Anioły, każdy trzymający w ręce konewkę z kryształu,
do których zbierali krew Męczenników i nią skrapiali dusze zbliżające się do
Boga.
(1) Tłumaczenie odtwarza wiernie tekst oryginalny, w tym także niedokładności
interpunkcji, co zresztą nie przeszkadza w zrozumieniu tego, co widząca chciała
powiedzieć.
..................................................................................................................................................................
Komentarz do III Tajemnicy
ks. Adam S.
Tajemnica Fatimska
Poniższy komentarz, autorstwa ks. Adama S., wchodzi w skład książki poświęconej
Fatimie. Książka ta, która ukaże się drukiem, opatrzona jest w stosowne
imprimatur.
Ojciec Święty Jan Paweł II, postanawiając opublikować III część Tajemnicy
Fatimskiej, przekazanej dzieciom przez Matkę Bożą 83 lata temu, zlecił teologom
opracowanie do niej komentarza.
Choćbyśmy w kwestiach dotyczących prawd wiary kierowali się także dzisiaj
odwieczną zasadą: Roma locuta – causa finita (“Rzym przemówił – sprawę należy
uznać za zamkniętą”), na pewno nikt nie będzie twierdził, że nad “dokumentem z
nieba”, za jaki uznać można Tajemnice Fatimskie, nie wolno już teraz usiąść
innym teologom, by zgłębiać ich treść na użytek własny, a nawet ogółu. Prosząc
więc Najwyższego Nauczyciela, Ducha Świętego, o pomoc, odczytajmy na nowo
posiadane teksty. Niech towarzyszy nam w tym zadaniu Anioł III Tajemnicy z
ognistym mieczem skierowanym w naszą stronę – ku globowi ziemskiemu – z
potrójnym wezwaniem do pokuty. Czy to anielskie “ultimatum” przyjęła ziemia do
tego stopnia, byśmy “w epoce wielkich problemów i niepokojów” mogli już spać
spokojnie...
W swoim komentarzu kard. Ratzinger za najbardziej istotny punkt dwóch pierwszych
części Tajemnicy uważa cel, któremu ma służyć tak wstrząsająca wizja piekła:
wezwanie do udziału w dziele zbawiania dusz. Zostaje zarazem ukazany światu
środek istotny dla dzieła zbawczego: kult Niepokalanego Serca Maryi. Kult zaś
ten ma polegać na naśladowaniu Maryi w pełnieniu woli Bożej, w kroczeniu za
Chrystusem. Jest to wyraźne nawiązanie do Adhortacji Pawła VI Marialis cultus,
za którą można tę myśl uzupełnić (odwołując się również do nauczania Jana Pawła
II) w następujący sposób: chodzi o możliwie pełne dotrzymywanie kroku Maryi w
Jej pielgrzymce (czyli ciągłym wzrastaniu) wiary i posłuszeństwa Bogu.
Za klucz do zrozumienia trzeciej części Tajemnicy uważa Kardynał potrójne
wezwanie do pokuty, które w polskim tłumaczeniu powinno brzmieć: Pokuty, Pokuty,
Pokuty! Trzeba to podkreślić: wezwanie. W oryginale słowo to występuje w
wołaczu, a nie w mianowniku, gdyż wtedy byłoby nie wezwaniem, lecz informacją –
czymś w rodzaju stwierdzenia Anioła: na ziemi wszyscy pokutują!
W dalszym tekście Komentarza jeszcze raz spotykamy próbę ujęcia tych “kluczy” w
jedną zsyntetyzowaną myśl: “Jest to zachęta do modlitwy, ukazanej jako droga do
«zbawienia dusz», a zarazem wezwanie do pokuty i nawrócenia”.
Jeżeli spróbujemy uprościć tę syntezę teologa tak, by zrozumiało ją dziecko,
trzeba by napisać: Tajemnice Fatimskie są ze strony Matki Bożej wezwaniem do
modlitwy o nawrócenie grzeszników, gdyż grozi im wieczne potępienie. Ratunkiem
dla nich może być to, że papież poświęci Niepokalanemu Sercu Maryi Rosję, a my
będziemy obchodzić Pierwsze Soboty miesiąca (istotne składniki kultu
Niepokalanego Serca).
Tak duże uproszczenie, chociaż pozornie może się tu wydawać zupełnie na miejscu,
czy nie budzi pewnego niedosytu, a nawet niepokoju, wynikającego z przeczucia,
że coś przeoczyliśmy...
Po pierwsze – może tak być dlatego, że wezwanie do modlitwy, choć wydaje się tak
oczywiste, że pozornie nie wymaga komentarza, jest skierowane przez Matkę Bożą
nie tylko do dzieci, lecz do całego Kościoła, który jest dzisiaj nieco bogatszy
w pewne formy nabożeństw, niż był w roku 1917. Weźmy za przykład kult Bożego
Miłosierdzia, a w przytoczonym tu fragmencie Dzienniczka świętej Faustyny
zauważmy wizję jakże podobną do tej, która dana była dzieciom w Fatimie.
{474} Na drugi dzień, w piątek 13 IX 1935. Wieczorem, kiedy byłam w swojej celi,
ujrzałam anioła, wykonawcę gniewu Bożego. Był w szacie jasnej, z promiennym
obliczem, obłok pod jego stopami, z obłoku wychodziły pioruny i błyskawice do
rąk jego, a z ręki jego wychodziły i dopiero dotykały ziemi. Kiedy ujrzałam ten
znak gniewu Bożego, który miał dotknąć ziemię, a szczególnie pewne miejsce,
którego wymienić nie mogę dla słusznych przyczyn, zaczęłam prosić anioła, aby
się wstrzymał chwil kilka, a świat będzie czynił pokutę. Jednak niczym prośba
moja była wobec gniewu Bożego. W tej chwili ujrzałam Trójcę Przenajświętszą.
Wielkość majestatu Jej przeniknęła mnie do głębi i nie śmiałam powtórzyć
błagania mojego. W tej samej chwili uczułam w duszy swojej moc łaski Jezusa,
która mieszka w duszy mojej; kiedy mi przyszła świadomość tej łaski, w tej samej
chwili zostałam porwana przed stolicę Bożą. O, jak wielki jest Pan i Bóg nasz i
niepojęta jest świętość Jego. Nie będę się kusić opisywać tej wielkości, bo
niedługo ujrzymy Go wszyscy, jakim jest. Zaczęłam błagać Boga za światem słowami
wewnętrznie słyszanymi.
{475} Kiedy się tak modliłam, ujrzałam bezsilność anioła, i nie mógł wypełnić
sprawiedliwej kary, która się słusznie należała za grzechy. Z taką mocą
wewnętrzną jeszcze się nigdy nie modliłam jako wtenczas. Słowa, którymi błagałam
Boga, są następujące: Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i
Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, za grzechy
nasze i świata całego; dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas.
{476} Na drugi dzień rano, kiedy weszłam do naszej kaplicy, usłyszałam te słowa
wewnętrznie: Ile razy wejdziesz do kaplicy, odmów zaraz tę modlitwę, której cię
nauczyłem wczoraj. Kiedy odmówiłam tę modlitwę, usłyszałam w duszy te słowa:
Modlitwa ta jest na uśmierzenie gniewu mojego, odmawiać ją będziesz przez
dziewięć dni na zwykłej cząstce różańca w sposób następujący: najpierw, odmówisz
jedno “Ojcze nasz” i “Zdrowaś Maryjo”, i “Wierzę w Boga”, następnie na
paciorkach “Ojcze nasz” mówić będziesz następujące słowa: “Ojcze Przedwieczny,
ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana
naszego Jezusa Chrystusa, na przebłaganie za grzechy nasze i świata całego”; na
paciorkach “Zdrowaś Maryjo” będziesz odmawiać następujące słowa: “Dla Jego
bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas i świata całego”. Na zakończenie
odmówisz trzykrotnie te słowa: “Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny,
zmiłuj się nad nami i nad całym światem”.
Jeśli dysponujemy dzisiaj aż takimi potężnymi środkami – jakby “bombami
atomowymi” – na płaszczyźnie modlitwy wstawienniczej o nawrócenie grzeszników,
nasza odpowiedzialność za ich nawrócenie niepomiernie wzrasta!
Może uderzać również całkowite pominięcie w komentarzach modlitwy różańcowej,
która właśnie w Fatimie została przez Maryję potraktowana niezwykle poważnie,
wręcz jako swego rodzaju orędzie skierowane do świata. Przecież w ostatnim
objawieniu 13 października Pani określiła siebie “Różańcową”, co ma tu istotne
znaczenie. Na pewno nie będzie nic niewłaściwego w wyobrażeniu sobie przez
czytających tekst III części Tajemnicy, że w prawym ręku Maryi znajduje się
różaniec, ginący w blasku gaszącym płomienie Bożej sprawiedliwości. Dzięki niemu
my wszyscy możemy solidaryzować się z intencjami Niepokalanego Serca. Czyż druga
część Tajemnicy nie zawiera zapowiedzi wprowadzenia w świecie nabożeństwa
Pierwszych Sobót, którego ważnym składnikiem jest rozważanie tajemnic Różańca
Jak wyglądałoby dzisiaj oblicze ziemi, gdybyśmy byli wierni chociażby tylko temu
jednemu żądaniu Fatimskiej Królowej Różańca Świętego Jakże poważnie potraktował
je Papież w swej wypowiedzi w Fuldzie!
Po drugie – może niedostatecznie zwrócono uwagę na to, że za “klamrę” spinającą
wszystkie objawienia fatimskie należy uznać nie tyle wezwanie do pokuty wielkich
grzeszników – Maryja wie, jak trudno będzie im przyjąć to “ultimatum”, nawet pod
groźbą piekła, w które wielu z nich nie wierzy – ile raczej wezwanie “apostołów
ostatnich czasów” do pełnej aktywności, mobilizacji sił oraz zaangażowania w
dzieło nawracania tamtych. Chodzi tu o zaproponowanie tymże apostołom możliwie
pełnego zestawu środków, wśród których znajdujemy, oprócz poruszonej wyżej
modlitwy, ofiarowanie siebie Bogu za bliźnich. Jeśli ta idea ulegnie rozmyciu,
“Krzyż męczenników” oraz płynąca z niego ich krew pozostaną pustymi symbolami,
nie mającymi odniesienia ani do dziś, ani do jutra Kościoła!
Ta ostatnia “klamra” (a może “klucz” – jeśli posłużymy się wyrażeniem użytym
przez kard. Ratzingera) jest niezwykle znamienna: występuje już w naukach i
upomnieniach Anioła, który żąda od dzieci zaprzestania zabaw na rzecz modlitw i
składania ofiar; dostrzegamy ją także już w pierwszym objawieniu Maryi 13 maja
(zob. II Wspomnienie £ucji rozdz. 2 pkt 4): “Oto słowa, które Najświętsza
Dziewica wypowiedziała do nas tego dnia, a których przyrzekliśmy nigdy nie
wyjawić. Powiedziawszy nam, że pójdziemy do nieba, zapytała: «Czy chcecie
ofiarować się Bogu, przez przyjęcie wszystkich cierpień, które On zechce na was
zesłać, na zadośćuczynienie za grzechy, którymi jest obrażany i za nawrócenie
grzeszników» «Tak, chcemy» – była nasza odpowiedź. «Będziecie więc bardzo
cierpieć, ale łaska Boża będzie waszą mocą»”. £ucja zapamiętała, że również w
trzecim, lipcowym objawieniu – a właśnie ono, jako zawierające potrójną
Tajemnicę, jest teraz na ustach świata – Pani nie kazała modlić się za
grzeszników, lecz ponosić ofiary (wyjaśnia to Franciszkowi w IV Wspomnieniu w
rozdz. 1 w p-cie 7). Wiemy, jak gorliwie, z jak wielkim zaparciem się siebie,
wprowadzały dzieci w życie to żądanie Maryi.
Matka Boża wybrała sobie troje pastuszków, by przez nich przypomnieć nam
bezwzględnie ścisły obowiązek apostolstwa – uratowanie grzeszników od piekła
właśnie od nas zależy – jak też podkreślić wartość naszego osobistego krzyża w
dziele nawracania grzeszników, którzy idą do piekła, gdyż “nie ma komu za nich
ofiarować się i modlić”. Właśnie to złożenie siebie w ofierze stawia Maryja na
pierwszym miejscu, a modlitwę dopiero na drugim.
Słusznie podkreślają komentatorzy, że w wizjach dzieci chodzi o obrazy
symboliczne, które nakładają na nas obowiązek zgłębiania ich rzeczywistej i
pełnej wymowy. Do takich symboli, i to ustawionych w samym centrum “akcji”,
należy właśnie Krzyż opływający krwią Męczenników.
Kościół jest dzisiaj ciężko chory przez brak posłuszeństwa Założycielowi, który
nie pozostawił mu złudzeń: “Kto nie bierze swojego krzyża, a idzie za Mną, nie
jest Mnie godzien” (Mt 10, 38). W III części Tajemnicy chodzi więc nie tylko o
Krzyż Męczenników, lecz o Krzyż całego Kościoła!
Ponieważ nie można być prawdziwym naśladowcą Chrystusa bez krzyża (Mt 16, 24),
więc i ofiarowanie Bogu własnej krwi można rozumieć dwojako: odnosząc je do
męczeńskiego wytrwania wśród tortur i zadawanej za wiarę śmierci, lecz także do
męczeństwa w pragnieniu, które towarzyszyć musi każdemu na jego drodze
krzyżowej, zanim dotrze on do bramy nieba. Jeżeli ktoś nie dojrzeje do pełni
męczeństwa w pragnieniu (inaczej: do ujętego w Przykazanie miłowania Boga z
całej duszy i ze wszystkich sił) na ziemi, musi do niego dojrzeć w otchłani
czyśćca. W czyśćcu jednak zabraknie temu “męczeństwu” istotnego elementu, który
tak podkreśla Matka Boża Fatimska: nie będzie ono apostolskie – nie będzie
służyło ratowaniu od piekła grzeszników, lecz już tylko naszemu własnemu
oczyszczeniu.
Podobne spojrzenie na nasz krzyż napotykamy także w oficjalnym nauczaniu
Kościoła, gdyż w nowym Katechizmie (w n-rze 618) znajdujemy następujące zdanie:
“Poza Krzyżem nie ma innej drabiny, po której można by dostać się do nieba”.
Zdanie to zaczerpnięto z jednego z listów św. Róży z Limy. Twierdzi ona, że
usłyszała je od samego Chrystusa, jak również następujące (zawarte w
Liturgicznej Modlitwie Dnia): “Nie możemy dostąpić łask, jeśli nie doznajemy
cierpień. Trzeba więc znosić wiele cierpień, aby osiągnąć pełne uczestnictwo w
Bożej naturze, chwałę dzieci Bożych i doskonałe szczęście duszy”. I dodaje od
siebie: “Nikt nie narzekałby na krzyż ani spotykające go trudy, gdyby wiedział,
na jakiej wadze są ważone i jaką w sobie niosą nagrodę.”
Jak się wydaje, ten właśnie “klucz” dostrzegł i zaakcentował Jan Paweł II,
odnosząc do samego siebie wizję męża w bieli, idącego świadomie i dobrowolnie
pod Krzyż Męczenników. Papież idzie przelać swoją krew, by aniołowie mogli nią
“skrapiać dusze” i przyprowadzać je do Boga. Czy ta właśnie idea – apostolskiego
męczeństwa – nie przyświeca Janowi Pawłowi II, który woła przed Figurą Fatimską
w 1984 roku: Pragniemy zjednoczyć się z naszym Odkupicielem w tym poświęceniu
się za świat i ludzi, które w Jego Boskim Sercu ma moc wyjednać przebaczenie i
stać się zadośćuczynieniem. [...] O, jak głęboko odczuwamy potrzebę ofiarowania
się za ludzkość i świat, za świat naszych czasów, w zjednoczeniu z samym
Chrystusem! Świat bowiem musi mieć udział w odkupieńczej ofierze Chrystusa za
pośrednictwem Kościoła. [...]
Nie wiemy, jak wielu ludzi w świecie wsparło dotychczas Papieża w jego drodze
krzyżowej nie tylko swoją modlitwą, lecz także ofiarą, także tą z własnego
życia, co mogło przyczynić się do jego ocalenia w tym i w innych zamachach na
jego życie, z udaremnionym w Częstochowie włącznie. Ten ostatni znany jest tylko
nielicznym, lecz warto o nim wspomnieć.
Zamach miał być dokonany w czasie spotkania Ojca Świętego z młodzieżą całego
świata w sanktuarium Jasnogórskim (hymn Abba, Ojcze... przypomina nam tamte
dni). Ktoś otrzymał natchnienie z nieba, by poprosić Paulinów o wzmożoną
czujność i przeszukanie okolicy papieskiego podium. Okazało się, że pod dywanami
schodzącymi na poziom placu przed Jasną Górą oraz pomiędzy stemplami sosnowymi
podpierającymi ogromny pomost przewidziany dla księży ktoś umieścił wiechcie ze
słomy, nasączone łatwopalnym materiałem. Plan wroga był prosty: wśród chłopców
idących środkiem placu w procesji z pochodniami ukryci byli podpalacze, którzy
mieli spowodować pożar. Zły duch przez swoich ludzi chciał targnąć się nie tylko
na życie Papieża, ale zrobić żywą pochodnię z tysięcy księży, palących się i
spadających z dużej wysokości!
Wśród polskich sióstr zakonnych krąży opowiadanie o prywatnej wizycie u Papieża
w Watykanie, podczas której jedna z zakonnic z ogniem w oczach zawołała: “Ojcze
Święty, tak bardzo Cię kocham, że gotowa jestem życie oddać za Ciebie!” Jan
Paweł II popatrzył jej głęboko w oczy, a potem pobłogosławił, czyniąc krzyż na
jej czole. Za kilka, a może kilkanaście dni, już nie żyła, zginąwszy w wypadku
samochodowym... Jej współtowarzyszkom podróży natomiast Bóg oszczędził cierpień.
Papież czytający w duszach, Papież czytający w przyszłości świata jak w otwartej
księdze, płaczący nad przyszłym losem Polski i błagający o miłosierdzie nad nią
(świadkiem jego osobisty sekretarz, zob. Miłujcie się 3/4 1996 s. 5), Papież
widzący anioła w czasie kanonizacji siostry Faustyny (o czym sama wspomina),
Papież żyjący i pracujący jakby jednocześnie na kilku “poziomach” – jest dla nas
zagadką, oby jednak był dla nas, i to jak najdłużej, najwyższym aktualnie
ziemskim autorytetem! Tylko sam Bóg wie, w jakim stopniu uzależnił jego dalszą
posługę Kościołowi... właśnie od nas.
Nie powinna w tym wypadku ujść naszej uwagi słynna wizja świętego Jana Bosko,
dotycząca wyraźnie przyszłości Kościoła tragicznej, lecz w ostatniej z
opisywanych scen – pięknej i pocieszającej.
Święty przeżywał wściekłe ataki masonerii na “okręt Kościoła”, dowodzony przez
papieża, który – trafiony jedną kulą, lecz podtrzymywany przez swoich – kieruje
tenże okręt ku dwóm kolumnom, na których widnieje Hostia oraz postać Maryi
Wspomożycielki. Papież został jednak trafiony po raz drugi, tym razem
śmiertelnie. Gdy jego następca – wybrany błyskawicznie (ku zaskoczeniu
tryumfujących już wrogów) – zdołał przycumować okręt do dwóch kolumn, wrogowie
zatopili siebie nawzajem, Kościół zjednoczył się, dla świata nadszedł okres
wielkiego pokoju i szczęścia.
No właśnie, okres pokoju i szczęścia... Czy można iść dalej w tym kierunku,
dopatrując się analogii tego okresu z Tryumfem Niepokalanego Serca Maryi...
Niewątpliwie tak, gdyż upoważnia nas do tego sam kard. Ratzinger, który wiąże
największe zwycięstwo z Maryjnym “Niech mi się stanie według słowa twego”, a
więc z przywilejem Bożego Macierzyństwa, dzięki któremu Bóg zamieszkał z nami do
końca na ziemi. Dzięki tej Jego obecności nawet męczeństwo staje się zwycięstwem
nad szatanem i światem, i to mimo naszej skłonności do grzechu, która daje
Przeciwnikowi pole do działania.
Bóg, zmuszony do wypędzenia człowieka z raju, stworzył sobie “nowy raj” –
Niepokalaną Dziewicę, i właśnie w tym “raju” zamieszkał, zstępując do Jej łona w
Nazarecie. To było doskonałe zjednoczenie Dwóch Najświętszych Serc, które
przetrwało wszystkie próby czasu i znalazło swoje przedłużenie w wieczności.
Zwłaszcza od chwili wniebowzięcia nie spotykamy Jezusa bez Maryi ani Maryi bez
Jezusa, co niewątpliwie uwidoczni się także w Tryumfie Obu Serc. Nasza Matka “w
porządku łaski”, zrodziwszy nas w największym bólu serca pod krzyżem, nie opuści
nas nigdy i nie pozwoli szatanowi na odnoszenie tryumfów, jeśli tylko będziemy
stać po Jej stronie oraz walczyć pod Jej dowództwem, wykorzystując pełnię łask
wysłużonych przez Jej Boskiego Syna.
Odczytajmy w tym kontekście ponownie zakończenie II części Tajemnicy: “Wiele
narodów zostanie zniszczonych, na koniec zatryumfuje moje Niepokalane Serce.
Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci, a dla świata nastanie okres
pokoju”.
Słynna zapowiedź Matki Bożej odnosi się tu wyraźnie do wydarzeń o charakterze
zewnętrznym, wręcz politycznym. Niedokładność polskiego tłumaczenia sprawia, że
wydarzenia te jesteśmy skłonni odnosić wyłącznie do przeszłości, dopatrując się
np. w “zniszczeniu wielu narodów” skutków drugiej wojny światowej. Tymczasem
siostra £ucja użyła w tym wypadku słów: varias nacões serão aniquiladas, co
znającym choć trochę łacinę (nawet tę spolszczoną, w której występuje słowo
anihilacja) – niekoniecznie portugalski – da dużo do myślenia. Chodzi tu
przecież o unicestwienie, a więc o zagładę, zniknięcie z powierzchni ziemi,
wielu albo różnych narodów (oba znaczenia słowa varias są tu do przyjęcia).
Poprawne tłumaczenie tych słów znajdujemy w liście £ucji do Papieża z 12 maja
1982 roku: “...różne narody zginą”.
Aż tak więc straszna zapowiedź poprzedza nadejście Tryumfu Niepokalanego Serca!
A jeśli Pani Fatimska mówi o okresie pokoju, to chyba nie tak nietrwałego i tak
fałszywego pokoju, jaki buduje od dwóch tysiącleci Jej piekielny Przeciwnik! Ma
to być Jej, a nie jego pokój. Ma to być pokój zbudowany na gruzach jego
królestwa, na ruinach tych miast i narodów, które uznały nad sobą jego władzę i
nie chciały się nawrócić; pokój, którego warunki podyktuje Pani Wszystkich
Narodów, a nie Lucyfer, którego olbrzymi posąg, zwany “Statuą Wolności”, urąga
nie tylko miastu Nowy Jork, lecz całemu światu.
Jan Paweł II w modlitwie przekazanej Kościołowi obchodzącemu Wielki Jubileusz
prosi – wyraźnie nawiązując do proroctwa Izajasza – by tenże stał się “czasem, w
którym miecze zostaną przekute na lemiesze, ucichnie oręż i wzniesie się pieśń
pokoju”.
Przemawiając 28 lutego 1998 roku do Papieskiego Komitetu Obchodów Wielkiego
Jubileuszu Jan Paweł II zapowiada, że “Jubileusz ma być oczekiwaniem na Drugie
Przyjście naszego Zbawiciela, kiedy ustanowi On na zawsze swoje Królestwo
sprawiedliwości, miłości i pokoju”. Trzeba to wyraźnie podkreślić: Jubileusz, a
nie nowe tysiąclecie, w które nas on wprowadza... Aby rozwiać wątpliwości,
odczytajmy 51 pkt encykliki Jana Pawła II O Duchu Świętym w życiu Kościoła i
świata. Przygotowanie się Kościoła do Wielkiego Jubileuszu uważa tam Papież za
“przygotowanie do nowego etapu dziejów człowieka na ziemi w roku Dwutysięcznym
po narodzeniu Chrystusa”. Koresponduje to dokładnie z tym, co powiedział w
Fuldzie (o czym dalej), zapytany o przyszłość Kościoła w świetle III Tajemnicy
Fatimskiej: ciężkie, krwawe doświadczenia warunkują prawdziwe odnowienie
Kościoła.
Jeżeli w znanej nam dzisiaj III części Tajemnicy napotykamy wizję Krzyża i
męczeństwa (m.in. papieża) u jego stóp, która nie otwiera chyba przed nami –
mieszkańcami ziemi – żadnej pocieszającej doczesnej perspektywy, skąd czerpie
Jan Paweł II tyle optymizmu, by (także powołując się na Tajemnice Fatimskie, o
czym dalej), móc mówić o odnowie Kościoła
Chociaż siostra £ucja w swej rozmowie z arcybiskupem Bertone, przeprowadzonej
przez tegoż na polecenie Ojca Świętego, zastrzega się w swej pokorze: “Ja
opisałam to co widziałam, interpretacja nie należy do mnie, lecz do Papieża” –
ona to właśnie jest dla nas ważnym interpretatorem. Zresztą nieraz występowała
już w tej roli, choć jej wypowiedzi nie były powszechnie znane ani doceniane.
Oddajmy więc jej teraz głos, najpierw opierając się na pakiecie dokumentów
Watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary, przekazanym dziennikarzom. Wyróżnienia
drukiem pochyłym w tym i w innych tekstach pochodzą od autora niniejszego
opracowania.
Siostra w liście do Papieża z 12 maja 1982 roku pisze m.in.: “Trzecia część
tajemnicy odnosi się do słów Matki Bożej: «Jeżeli nie, [Rosja] rozszerzy swoje
błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowania Kościoła. Dobrzy będą
męczeni, a Ojciec Święty będzie miał wiele do wycierpienia, różne narody zginą»
(13 VII 1917).
[...]
Ponieważ nie przyjęliśmy tego wezwania zawartego w Orędziu, jesteśmy świadkami
jego spełnienia, a Rosja rzeczywiście zalała świat swoimi błędami. A chociaż nie
oglądamy jeszcze całkowitego wypełnienia się ostatniej części tego proroctwa,
widzimy, że stopniowo zbliżamy się do niego wielkimi krokami. Nastąpi ono,
jeżeli nie zawrócimy z drogi grzechu, nienawiści, zemsty, niesprawiedliwości,
łamania praw człowieka, niemoralności, przemocy itd.”
Z powyższego wynika, że siostra £ucja niejako próbuje wywrzeć nacisk na Papieża
przez naświetlenie zaistniałej sytuacji: Rosja zagraża światu militarnie i
ideologicznie, Papież o włos uniknął śmierci i cierpi, “wielkimi krokami”
zbliżamy się do wypełnienia się całej tajemnicy-proroctwa: do zburzenia połowy
domów (“wielkie miasto” zapewne symbolizuje świat) oraz do wielkiego
prześladowania Kościoła. Ponieważ pisze w przeddzień przybycia Papieża do Fatimy,
prawdopodobnie zamierza wręczyć mu ten list osobiście, przewidując, że owocem
listu może być posłuszeństwo Matce Bożej, okazane Jej w pełni przez Jej
umiłowanego syna.
Ile kosztowało Papieża wypełnienie żądania Matki Bożej Fatimskiej, wie tylko on
i Bóg. Nie udało mu się poświęcić Rosji Jej Niepokalanemu Sercu 7 czerwca 1981
roku, gdyż od trzech tygodni leżał w szpitalu po zamachu na jego życie, a
zgromadzeni w bazylice Matki Bożej Większej przedstawiciele episkopatów z całego
świata mogli wysłuchać tylko jego przemówienia z magnetofonu. Nie udało się to
również – mimo nadziei ze strony £ucji – w rok później, gdyż “nieznani sprawcy”
nie doręczyli na czas papieskiego zaproszenia, skierowanego do biskupów świata –
zaczęli je rozsyłać przed samym odlotem Papieża do Fatimy, w której był przez to
niemal sam 13 maja 1982 roku. A przecież akt poświęcenia miał być dokonany w
łączności ze wszystkimi biskupami.
Dopiero w uroczystość Zwiastowania Pańskiego 25 marca 1984 roku, otoczony
biskupami, na Placu Świętego Piotra dokonał Papież zawierzenia świata, a
zwłaszcza “tych ludzi i tych narodów, które tego zawierzenia i tego poświęcenia
najbardziej potrzebują”. Aktowi poświęcenia towarzyszyło przejmujące
dziewięciokrotne błaganie “Wybaw nas!”, gdy Papież wymieniał główne rodzaje zła,
dręczącego ludzkość. Zakończył ten akt ufnym błaganiem: “Niech w Twoim
Niepokalanym Sercu ukaże się wszystkim światło Nadziei!”
Siostra £ucja w liście z 8 listopada 1989 roku potwierdziła, że tym razem
żądanie Matki Bożej zostało dokładnie wypełnione. W wywiadzie udzielonym
arcybiskupom Antony Padiyara i Ricardo Vidal (opublikowanym w mies. portug.
Christus nr 4/1998) stwierdziła, że dzięki temu poświęceniu uniknął świat
straszliwej kary Bożej w postaci wojny atomowej, która miała wybuchnąć w 1985
roku. Dodała: “Choć to niebezpieczeństwo już nie istnieje, trzeba wciąż pracować
dla Boga, ponieważ demon się podnosi, budzi się ze snu, pracuje przeciw Bogu i
Jego dziełom” (cyt. za Rycerzem Niepokalanej 6/1998 s. 224).
Powstaje zatem pytanie: czy z Tajemnicami (traktowanymi łącznie) związana jest
groźba wojny atomowej oraz jej skutków Jeśli wprost nie, dlaczego Papież z taką
mocą błagał o wybawienie nas od niej Jego wołanie na Placu Świętego Piotra 25
marca 1984 roku było tak wstrząsające w swej treści, a zarazem sposobie
wypowiadania słów (był to krzyk, niemal aż do zachrypnięcia), że można mówić o
poczuciu zagrożenia u modlącego się Papieża: “O, Niepokalane Serce! Pomóż nam
odeprzeć groźbę zła, które tak łatwo zakorzenia się w sercach ludzi
współczesnych, a którego nieobliczalne skutki ciążą już dziś nad naszym życiem i
zdają się zamykać drogi ku przyszłości! Od głodu i wojny wybaw nas! Od wojny
atomowej, od niewyobrażalnego samozniszczenia, od wszelkich wojen, wybaw nas!”
Z kolei rodzi się inne pytanie: skąd obawy siostry £ucji, związane z ujawnieniem
III Tajemnicy, zawarte chociażby w słowach: “Papież może Tajemnicę wyjawić,
jeśli chce. Jednak ja radzę mu, by jej nie ujawniał. A gdyby zdecydował się na
to, radziłabym jak największą rozwagę” (z Famille Chrétienne z 12 III [1998],
cyt. za Rycerzem Niepokalanej 6/1988 s. 224). Dalej: skąd także prośba Papieża,
skierowana za pośrednictwem Sekretariatu Stanu do wszystkich diecezji Kościoła
Powszechnego, wystosowana w roku 1989 – prośba o zorganizowanie we wszystkich
kościołach przez godzinę w każdym tygodniu (możliwie na stałe) modlitwy o
“odparcie błędów i nieposłuszeństwa... nasycających wpływami szatana sługi
Kościoła i jego dzieci”, a przede wszystkim “o niezrealizowanie się trzeciego
sekretu fatimskiego” W posiadanym przez autora piśmie, skierowanym do jednego z
klasztorów przez biskupa-wikariusza generalnego, zawarte jest zobowiązanie do
złożenia w kurii biskupiej (do końca października 1989 roku) sprawozdania “nie
tylko z podjęcia tej inicjatywy, ale także z jej rozwoju i wzrostu”...
Wielu twierdzi dzisiaj, że po ujawnieniu Tajemnic Fatimskich świat odetchnął z
ulgą i rozlegają się głosy: “Nie ma się czego obawiać, na szczęście to już
przeszłość, żadne wielkie zagrożenie nie istnieje, prześladowania Kościoła
zawsze gdzieś były i będą!”
Na jakiej wobec tego podstawie, wypowiadając się na temat III Tajemnicy w
Fuldzie w 1980 roku, Jan Paweł II twierdził (por. Niedziela z 3 VIII 1998 s. 14
oraz Miłujcie się nr 3/4 1996 s. 3): “Ze względu na powagę jej treści moi
poprzednicy nie opublikowali jej. Zresztą każdemu powinno wystarczyć to, co
powiem: jeżeli czyta się tam, że oceany zaleją znaczny obszar ziemi, a miliony
ludzi będą umierać z minuty na minutę – wówczas rzeczywiście nie powinno się
pragnąć opublikowania Tajemnicy. Wielu pragnie ją znać tylko z ciekawości, dla
sensacji, zapominając, że znajomość oznacza także odpowiedzialność. Chcą tylko
zaspokoić ciekawość, lecz jest to niebezpieczne, jeśli równocześnie nie usiłuje
się przeciwstawić złu”. I pokazując różaniec powiedział: “To jest środek
zaradczy przeciw temu złu. Módlcie się; módlcie się i nie pytajcie o więcej.
Wszystko inne powierzcie Matce Bożej”. Na pytanie: co będzie działo się w
Kościele – Jan Paweł II odpowiedział: “Będziemy się musieli wkrótce przygotować
na wielkie doświadczenia, które mogą nawet domagać się narażenia naszego życia
oraz poświęcenia się bez reszty Chrystusowi i dla Chrystusa. Może to być
złagodzone dzięki naszej modlitwie, ale nie może być już odwrócone, ponieważ
tylko w ten sposób może nastąpić prawdziwe odnowienie Kościoła. Jakże często
Kościół odnawiał się przez krew. Nie inaczej dokona się to także i tym razem.
Obyśmy byli silni, przygotowani i pełni ufności pokładanej w Chrystusie i w Jego
świętej Matce. Odmawiajmy wiele razy i często Różaniec”.
Znany nam tekst III części Tajemnicy nie zawiera żadnego z tych obrazów, które
na początku swej wypowiedzi w Fuldzie maluje Papież przed naszymi oczami: ani
wylewu oceanów, ani nagłej śmierci milionów ludzi. Cóż zatem... Czy ktoś
przypisuje mu słowa, których wcale nie wypowiedział, a katolickie czasopisma
bezkrytycznie je drukują...
Wprawdzie nie mamy gwarancji na to, że każde słowo przekazane nam przez
dziennikarzy jest w tym wypadku prawdziwe, ale też nie mamy dowodów przeciwnych,
uzasadniających odrzucenie tych słów. Może więc lepiej nie przywiązywać wcale do
nich wagi, tym bardziej, że po 20 latach Papież, a wraz z nim Kościół, zdobył
nowe doświadczenie w wielu kwestiach
Istnieje druga możliwość: poważne potraktowanie całości tej papieskiej
wypowiedzi w oparciu o uzasadnione przypuszczenie, że oprócz tekstu III
Tajemnicy istnieje w archiwum watykańskim więcej pism £ucji, skierowanych wprost
do papieży lub przekazanych tam przez duchownych będących w kontakcie z £ucją.
Jak można się domyślać, stanowią one pewną całość, na którą mógł powołać się
Papież. I tak z rozmowy z £ucją arcybiskupa Bertone dowiadujemy się, że jest ona
w posiadaniu swojego opracowania, zatytułowanego Os apelos da Mensagen de Fatima
(Wezwania Orędzi Fatimskich), które chciałaby opublikować, jeśli Papież wyrazi
na to zgodę. Opracowanie to zawiera odpowiedź na liczne otrzymywane przez nią
listy. Udzielała też wywiadów, jak chociażby wspomniany wyżej, w którym
poruszyła sprawę darowania światu kary w postaci wojny. Ponadto wiele razy
kontaktowała się, poprzez listy i rozmowy, z o. Augustynem Fuentes, mającym
stałe pozwolenie na te kontakty. Sięgnijmy więc teraz do innych znanych nam
tekstów, które wyszły spod pióra £ucji.
Wielkim zagrożeniem dla świata był niewątpliwie konflikt kubański. W roku 1962
Amerykanie odkryli, że na Kubie zaczęto instalować wyrzutnie rakietowe, więc
prezydent Kennedy zarządził blokadę Kuby, na co Sowieci odpowiedzieli wysłaniem
swojej floty w kierunku wyspy. Historycy twierdzą, że zdecydowana postawa
Amerykanów, grożących zatopieniem płynących na Kubę okrętów, przesądziła o
wygaśnięciu konfliktu, a potem usunięciu wyrzutni z wyspy. Jednak na rozwój
tamtych wydarzeń mógł mieć niemały wpływ papież Jan XXIII, który
(prawdopodobnie) nie tylko wezwał obie strony do opamiętania, lecz i posłużył
się tekstem, przemawiającym do umysłów i sumień, być może pobudzającym także
wyobraźnię odpowiedzialnych za ewentualną eskalację konfliktu. Powstaje pytanie:
co to mógł być za tekst
Wkrótce po konflikcie Kubańskim ukazał się w prasie (m.in. 15 października 1963
roku w stuttgardzkim dzienniku Neue Europa, powołującym się na list Jana XXIII
do trzech przywódców państw, jak też w czasopiśmie chilijskim, które autor miał
w ręku podczas tłumaczenia, jednak nie pamięta tytułu ani roku wydania) tekst
jednego ze spotkań £ucji z Matką Bożą. Jeśli uwzględnić, że powstał on w I
połowie XX wieku, i to w czasie, gdy jeszcze broń atomowa była nieznana (co
wynika z jego treści) – można dostrzec w nim zapowiedź wojny jako kary (którą
darował nam Bóg dzięki poświęceniu świata Niepokalanemu Sercu Maryi). W wielu
punktach zachowuje on nadal swoją aktualność. Groźny w swej wymowie, zapowiada
jednak kary warunkowo.
“Nie lękaj się, córko moja – to mówię do ciebie Ja, Matka Boża. Proszę, byś
ogłosiła wszystkim w Moje imię następujące orędzie:
Na całą ludzkość spadnie wielka kara. Nie dziś ani jutro, lecz w II połowie XX
wieku. Dałam to poznać w La Salette za pośrednictwem dwojga dzieci, Melanii i
Maksymina, a dziś powtarzam to wobec ciebie.
Rozwój ludzkości nie nastąpił zgodnie z Bożym oczekiwaniem. Wiarołomna ludzkość
podeptała otrzymane dobra. Wszędzie panuje nieład. Na najwyższych urzędach
szatan decyduje i wpływa na bieg wypadków. Będzie on umiał wejść na szczyty
Kościoła, będzie też siał zamęt w umysłach wielkich uczonych, którzy wynajdą
bronie pozwalające na zniszczenie połowy ludzkości w ciągu kilku minut. Zniewoli
on dla swego przedsięwzięcia ludzi możnych z [niektórych] narodów i popchnie ich
do produkcji tych broni w wielkich ilościach.
Jeśli ludzkość nie opuści tej drogi, będę zmuszona usunąć się i pozwolić na to,
by opadło ramię Mego Syna. Jeśli stojący na czele świata i Kościoła nie
sprzeciwią się tej [drodze], Ja to uczynię: poproszę Boga, by spuścił na ludzi
Swoją sprawiedliwość. Wtedy Bóg ukarze ludzi w sposób bardziej dotkliwy i surowy
niż w czasie potopu, a wielcy i możni zginą razem z małymi i słabymi.
Również dla Kościoła nadejdą czasy bardzo ciężkiej próby. Kardynałowie wystąpią
przeciwko kardynałom, biskupi przeciwko biskupom. Szatan wkręci się w ich
szeregi. W Rzymie nastąpią wielkie przemiany. To co zgniłe, upada, a to co
upada, nie powinno być zachowane. Kościół zostanie zaciemniony, a świat
pogrążony w ogromnym nieładzie i zamieszaniu.
Wielka wojna wybuchnie w II połowie XX wieku. Ogień i dym spadną z nieba, a wody
oceanów zamienią się w parę, wyrzucając pianę pod niebo. Wszystko, co stoi,
upadnie (z powodu trzęsienia ziemi - ks. Adam S.). Wiele milionów ludzi będzie
tracić życie z godziny na godzinę. ¯ywi w tych chwilach będą zazdrościć umarłym.
Będą wielkie nieszczęścia, klęski na całej ziemi i spustoszenia we wszystkich
krajach.
Czas ten jest coraz bliższy, a przepaść pogłębia się coraz bardziej. Nie ma
innego wyjścia. Dobrzy umrą razem ze złymi, wielcy z małymi, książęta Kościoła
razem z wiernymi, władcy świata wraz ze swymi narodami. Wszędzie zakróluje
śmierć, niesiona w tryumfie przez zuchwałych ludzi, a agenci szatana będą
sprawować na ziemi jedyną i najwyższą władzę.
Nadejdzie czas, którego nie oczekuje żaden z królów ani władców, ani kardynałów,
ani biskupów. Przyjdzie on jednak, zgodnie z zamiarem Bożym, jako czas pomsty i
kary... Po nim jednak ci co przeżyją, ledwo chwytając oddech, znów będą wzywać
Boga i Jego majestat oraz tak służyć Bogu, jak niegdyś przed zepsuciem świata.
Zwracam się z prawdziwym apelem do wszystkich rzeczywistych naśladowców Mojego
Syna, do wszystkich autentycznych chrześcijan oraz do wszystkich apostołów
ostatnich czasów. Zbliża się czas czasów, koniec końców, jeśli ludzkość się nie
nawróci; jeśli to nawrócenie nie przyjdzie z góry, ze strony kierujących światem
i Kościołem. Lecz biada wszystkim, jeśli to nawrócenie nie nastąpi – jeśli
wszystko pozostanie jak dotychczas lub jeszcze się pogorszy.
Ja będę przy tobie, by cię podtrzymać”.
W tekście tym – nazwanym przez Maryję “Orędziem” – uderza zdanie jakże podobne
do tego, które (podobno) wyszło z ust Papieża w Fuldzie: “Miliony ludzi będą
umierać z godziny na godzinę” (Jan Paweł II: “z minuty na minutę”). Dalej: finał
owej “apokalipsy” jest, mimo wszystko, bardzo pomyślny – jest nim powrót do
powszechnej wierności Bogu ze strony ludzi, wychodzących spomiędzy ruin...
Siostra £ucja ma doczekać tego momentu. Zastanawiać nas powinno niemal kompletne
zignorowanie tego Orędzia przez świat!
A oto inna (jakże wstrząsająca!) ocena ogólnej sytuacji, którą £ucja otrzymała
od Maryi i przekazała o. Augustynowi Fuentes w liście noszącym datę 22 maja 1958
(cyt. za Echem Królowej Pokoju 122/60 z IX 1995 s. 7).
“Ojcze, Matka Boża jest bardzo niezadowolona, ponieważ ludzie nie wzięli sobie
do serca Jej orędzia z 1917 roku. Nie przejęli się nim ani ludzie dobrzy, ani
źli. Dobrzy postępują tak jak dotychczas i nie przestrzegają norm niebieskich,
źli, idąc szeroką drogą zatracenia, nie zwracają żadnej uwagi na grożące im
kary. Proszę mi wierzyć, Ojcze, że Pan Bóg bardzo szybko ukarze świat. Będzie to
wielka kara! Niech sobie Ojciec wyobrazi, ile dusz pochłonie piekło, jeśli
ludzie nie będą się modlić i pokutować. To właśnie jest przyczyną smutku Matki
Bożej.
Ojcze, proszę to wszystkim powtórzyć, że Matka Boża mówiła mi wielokrotnie:
«Wiele narodów zniknie z oblicza ziemi. Narody bez Boga będą wybranym przez Boga
biczem, którym ukarze On ludzkość, jeśli my, za sprawą modlitwy i Sakramentów,
nie otrzymamy łaski ich nawrócenia».
Cierpienie sprawia też Niepokalanemu Sercu Maryi oraz Najświętszemu Sercu Jezusa
odchodzenie od Boga zakonników i kapłanów. Zły duch wie, że zakonnicy i kapłani,
zaniedbując swoje wspaniałe powołanie, pociągają wiele dusz do piekła. To już
ostatnia chwila, by uniknąć kary Nieba. Do dyspozycji mamy dwa ogromnie
skuteczne środki: modlitwę i ofiarę. Zły duch robi wszystko, co w jego mocy,
żeby wytrącić nas ze skupienia i zniechęcić do modlitwy. Albo się zbawimy, albo
potępimy. Jednak, Ojcze, trzeba powiedzieć ludziom, by nie czekali na wezwanie
do modlitwy ani ze strony Papieża, ani biskupów, ani proboszczów, ani
przełożonych. Najwyższy czas, żeby każdy, z własnej inicjatywy, zaczął spełniać
pobożne uczynki oraz odmienił swoje życie według wskazówek Matki Bożej. Zły duch
chce zawładnąć duszami konsekrowanymi, starając się je zdemoralizować. Próbuje
skłonić ludzi, by stali się zatwardziali. Ucieka się do wszelkich możliwych
podstępów, proponując nawet unowocześnienie życia religijnego. On sprawia, że
życie wewnętrzne staje się jałowe, a ludzie świeccy nie chcą wyrzec się
przyjemności i poświęcić się całkowicie Bogu.
Proszę pamiętać, Ojcze, że dwie rzeczy przyczyniły się do uświęcenia Hiacynty i
Franciszka: smutek Matki Bożej i wizja piekła. Matka Boża znajduje się jakby
między dwoma mieczami: z jednej strony widzi ludzkość upartą i obojętną na
grożące jej kary, z drugiej – nas, depczących Sakramenty święte i lekceważących
zbliżającą się karę, wątpiących, ulegających zmysłowości i zmaterializowaniu.
Matka Boża powiedziała wyraźnie: «Zbliżamy się do kresu dni». Powtórzyła mi to
trzykrotnie. Za pierwszym razem powiedziała, że zły duch rozpoczął decydującą
walkę, po której będzie jeden zwycięzca i jeden pokonany. Albo staniemy po
stronie Boga, albo po stronie szatana. Za drugim razem powiedziała mi, że
najważniejsze środki zaradcze dane światu to Różaniec i cześć oddawana Jej
Niepokalanemu Sercu. Za trzecim razem stwierdziła, że – skoro ludzie wzgardzili
wszystkim, co do tej pory nam ofiarowała – wskazuje nam, pełna obaw, ostatnią
kotwicę ratunku. Jest nią Ona sama – Jej ostatnie liczne objawienia, Jej łzy,
orędzia dane widzącym na całym świecie. Jeśli nie posłuchamy Jej i nadal
będziemy Ją obrażać, nie uzyskamy więcej przebaczenia.
Musimy koniecznie jak najszybciej zdać sobie sprawę z tej strasznej
rzeczywistości. Tu nie chodzi o to, by ludzie się bali, ale z tym wezwaniem nie
można czekać, gdyż odkąd Maryja sprawiła, że Różaniec stał się tak bardzo
skuteczny, nie istnieje taki problem materialny czy duchowy, państwowy czy
międzynarodowy, którego nie dałoby się rozwiązać przy pomocy naszych ofiar i
Różańca. Odmawiany z miłością i oddaniem pocieszy Maryję, ocierając łzy
Niepokalanego Serca”.
Jak się wydaje, można podzielić obywateli świata na dwie kategorie: na tych,
którzy z różnych powodów nie spodziewają się (lub wolą nie spodziewać się)
żadnej przemiany świata, spowodowanej Bożą interwencją – do nich należą także
obojętni na wszelkie przejawy świata nadprzyrodzonego (choćby nosili talizmany i
wierzyli w moc magii) – oraz na tych, którzy, jak Jan Paweł II, oczekują
nadejścia “Nowej Wiosny Kościoła”. Do tej drugiej kategorii zalicza autor także,
oprócz wyżej wspomnianych św. Jana Bosko i św. Faustyny Kowalskiej, całą plejadę
świętych oraz zmarłych w opinii świętości w Polsce i w świecie, którzy
pozostawili po sobie pisma i wypowiedzi na temat nadejścia szczęśliwej dla
Kościoła i świata epoki. Należą również do niej ci wszyscy, którzy traktują
poważnie chociażby takie orędzia Matki Bożej, jak to z La Salette (chodzi o
“sekret Melanii”) czy z Akita w Japonii (biskup Niigata Jan Shojiro Ito uznał je
za prawdziwe 22 IV 1984 r. i zezwolił na kult Matki Bożej z Akita w swojej
diecezji). Ludzie tej kategorii nie są bynajmniej utopistami i marzycielami,
lecz – jak Jan Paweł II – stoją mocno na ziemi, wpatrując się zarazem uważnie w
niebo, by odczytywać znaki czasu.
Dla takich ludzi poważną zapowiedzią “wielkiej przemiany” może być “znak” –
obserwowany nad Niemcami oraz kilkoma krajami sąsiednimi nocą z szóstego na
siódmy kwietnia 2000 roku – który w czasopismach (np. w szwajcarskim
miesięczniku Mysterium Fidei nr 6 z czerwca b.r.) porównany został z
zapowiedzianym przez Matkę Bożą Fatimską “wielkim nieznanym światłem na niebie”
w styczniu 1938 roku. Tamto światło było zapowiedzią II wojny światowej, a
to...
Przywołajmy tu wizję świętej Faustyny: “Nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy,
przychodzę wpierw jako Król Miłosierdzia. Nim nadejdzie dzień sprawiedliwy,
będzie dany ludziom znak na niebie taki: zgaśnie wszelkie światło na niebie i
będzie wielka ciemność po całej ziemi. Wtenczas ukaże się znak krzyża na niebie,
a z otworów, gdzie były ręce i nogi przybite Zbawiciela, będą wychodziły wielkie
światła, które przez jakiś czas będą oświecać ziemię. Będzie to krótki czas
przed dniem ostatecznym” (Dzienniczek 83).
Powróćmy w tym kontekście do znanych nam już (z listu napisanego w rok po
zamachu na życie Papieża) słów £ucji: “Chociaż nie oglądamy jeszcze całkowitego
wypełnienia się ostatniej części tego proroctwa, widzimy, że stopniowo zbliżamy
się do niego wielkimi krokami. Nastąpi ono, jeżeli nie zawrócimy z drogi
grzechu, nienawiści, zemsty, niesprawiedliwości, łamania praw człowieka,
niemoralności, przemocy itd.” Po tej lekturze zapytajmy: czy naprawdę
zawróciliśmy z tej drogi...
Gdyby, w oparciu o wiele źródeł, spróbować pokusić się o napisanie zwięzłego
scenariusza wydarzeń, których możemy spodziewać się w najbliższym czasie (jeśli
nie zawrócimy z drogi grzechu!), mógłby on wyglądać następująco:
Zaskoczeniem dla ludzi może być coś w rodzaju sądu nad nimi szczegółowego,
podobnego do tego po śmierci, przy czym większość z nich pozostanie przy życiu i
będzie mogła się poprawić. Ci, którzy pozwolą szatanowi powrócić do swojej duszy
po tym momencie powszechnego, szczerego i wielkiego żalu, mogą stać się
prześladowcami Kościoła w ciągu nielicznych miesięcy, poprzedzających drugą
doświadczalną dla wszystkich interwencję Bożą, ta zaś z kolei poprzedzi wielką
karę. Możliwe, że widziane przez dzieci fatimskie “wielkie miasto na wpół
zburzone” to właśnie symboliczny obraz świata po tej karze oczyszczającej
ziemię. Ta ostatnia doprowadzi do tego, że – jak czytaliśmy w jednym z pism £ucji
– “ludzie, ledwo chwytając oddech, znów będą wzywać Boga i Jego majestat oraz
służyć Mu jak niegdyś przed zepsuciem świata”.
Jak długo może trwać ten szczęśliwy okres Melania Calvat, widząca z La Salette,
mówi o 25 latach wielkiego urodzaju, który doprowadzi do tego, że ludzie
zapomną, komu zawdzięczają to wszystko, i utorują szatanowi drogę powrotu do
świata. Czy nie dostrzegamy w tym opisie znanego z Apokalipsy “rozwiązania”
piekielnego wroga, by mógł jeszcze otoczyć “obóz świętych, miasto umiłowane”,
zanim Bóg nie powie ostatniego w historii słowa
Jakkolwiek byśmy patrzyli na przyszłość świata, “bojowy okrzyk” Niebieskiej
Hetmanki, Pani Fatimskiej, “odzianej w słońce” Niewiasty z Apokalipsy : “Na
końcu moje Niepokalane Serce zwycięży!” – może być dla nas źródłem nadziei, a co
za tym idzie, zachętą do wprowadzania w czyn Chrystusowego “Czuwajcie!” Możemy
uniknąć w ten sposób zapowiedzi świętego Pawła z I Listu do Tesaloniczan (5, 3):
“Kiedy będą mówić: «Pokój i bezpieczeństwo» – tak niespodziewanie przyjdzie na
nich zagłada, jak bóle na brzemienną, i nie ujdą”. Możemy wznosić z głębi serca
najpiękniejszy okrzyk, tak charakterystyczny dla pierwszych chrześcijan oraz
wszystkich prawdziwych uczniów Chrystusa:
«Przyjdź, Panie Jezu!»
strona główna
wzory: Maryja
wzory: Jezus
wzory: Święci
wzory: Papież
wzory: okolicznościowe
wzory: indywidualne
wzory: ślubne
jak odmawiać
linki