MARYJA - MATKA BOŻA i RÓŻANIEC

Amerykańska Częstochowa - Doylestown

Matka Boska Częstochowska w DOYLESTOWN

zwana również: Matka Boża Jasnogórska w DOYLESTOWN

oraz: Czarna Madonna w DOYLESTOWN

MATKA BOŻA CZĘSTOCHOWSKA
KRÓLOWA POLSKI

zwana również: Matka Boża Jasnogórska
oraz: Czarna Madonna

Różańcowa Karta z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej z DOYLESTOWN w USA.
Wersja anglojęzyczna "National Shrine of Our Lady of Czestochowa Pauline Fathers & Brothers"

Obraz z XIII/XIV wieku, namalowany na drewnianej tablicy o wymiarach 122,2x82,2 cm, przedstawia Najświętszą Maryję Pannę w postaci stojącej z Dzieciątkiem Jezus na ręku. Maryja jest frontalnie zwrócona do wiernych, co podkreśla przede wszystkim Jej dominujące oblicze. Prawy policzek Matki Bożej znaczą dwie równolegle biegnące rysy, przecięte trzecią na linii nosa. Jezus spoczywa na lewym ramieniu Maryi, ubrany w sukienkę koloru karminowego, w lewej ręce trzyma księgę, prawą zaś unosi ku górze w charakterystycznym geście nauczyciela, władcy lub do błogosławieństwa. Prawa ręka Maryi spoczywa na piersi. Niebiesko-granatowa suknia i tego samego koloru płaszcz Maryi ozdobione są motywami złocistych lilii. Nad czołem Dziewicy namalowana została sześcioramienna gwiazda. Dominującym elementem ikony są złote nimby wokół głowy Maryi i Jezusa, które zlewają się w jedną kompozycję, stanowiąc bardzo charakterystyczny detal kontrastujący z ciemną karnacją twarzy postaci.
Pobożny przekaz przypisuje autorstwo obrazu św. Łukaszowi Ewangeliście, który miał go namalować na deskach stołu, przy którym Święta Rodzina spożywała posiłki.
Obraz był  trzykrotnie koronowany: 
- 8 września 1717 roku przez biskupa chełmskiego Krzysztofa Jana Szembeka, 
- 2 maja 1910 roku przez biskupa włocławskiego Stanisława Zdzitowieckiego, 
- 3 maja 1966 roku przez Stefana kardynała Wyszyńskiego, prymasa Polski. 

...........................................................................................................................

więcej ...

strona główna   wzory: Maryja    wzory: Jezus    wzory: Święci    wzory: Papież    wzory: okolicznościowe    wzory: indywidualne   wzory: ślubne   jak odmawia㜠  linki

Różaniec XXI wieku - Różańcowa Karta - Nowa forma - Modlitwa ta sama

Matka Boża Częstochowska w Doylestown

AMERYKAŃSKA CZĘSTOCHOWA DOYLESTOWN KONTYNUACJĄ DUCHOWOŚCI MARYJNEJ ZAKONU PAULINÓW

Historia Amerykańskiej Częstochowy rozpoczęła się z przybyciem o. Michała M. Zembrzuskiego, paulina, do Stanów Zjednoczonych. Załadowany w porcie francuskim Cherbourg 7 lipca 1951 r. na statku pasażerskim angielskich linii morskich "Queen Mary", po pięciu dniach podróży przez kanał La Manche i Ocean Atlantycki zawija do portu nowojorskiego, przy ujściu rzeki Hudsona w czwartek, 12 lipca 1951 r. Tutaj zostaje powitany i podjęty przez polskie siostry zmartwychwstanki. Ich też klasztor w Amsterdamie, Mt. Loretto Nursing Home, w diecezji Albany w stanie Nowy Jork był pierwszym punktem oparcia i pracy dla o. Michała na ziemi Waszyngtona przez blisko rok.

 

  1. Początki Amerykańskiej Częstochowy

Przed przybyciem do Stanów Zjednoczonych Ameryki, o. Michał, jako duchowy syn św. Pawła Pierwszego Pustelnika, spędził wiele lat na Węgrzech, w kolebce powstania, wspaniałego rozkwitu a zarazem cierpienia i odnowy życia zakonnego. Wychowany w szkole tradycji paulińskich, odznaczał się synowskim nabożeństwem do Bogarodzicy, Matki Zakonu i Mistrzyni życia pustelniczego oraz głęboką wiarą w Bożą Opatrzność nad sobą i przywiązaniem do rodziny zakonnej. Od samego też początku pobytu na gościnnej i wolnej ziemi amerykańskiej, o. Michał nosił się z zamiarem wybudowania sanktuarium dla Polonii Amerykańskiej i klasztoru dla ojców paulinów, stróżów Cudownego Obrazu na Jasnej Górze w Polsce. Z własnego doświadczenia wiedział, że życie zakonne na Węgrzech i w Polsce cierpi prześladowanie bezbożnego komunizmu. Pragnął więc otworzyć domy zakonne w Stanach Zjednoczonych, zanim zostaną one całkowicie zamknięte w Polsce i na Węgrzech.

Pełen też entuzjazmu i odwagi, o. Michał rozpoczął swoją pracę misyjną i rekolekcyjną w polskich parafiach. Zapoznawał się z przywódcami Kościoła i Polonii amerykańskiej. Podróżując poprzez ogromne przestrzenie Ameryki i Kanady dostrzegał ogromną potrzebę miejsca, które by jednoczyło duchowo, kulturalnie i patriotycznie rodaków rozrzuconych po Stanach Zjednoczonych. Starał się dotrzeć do wielkich skupisk polskich, jak Chicago, Detroit, Milwaukee, New York, Newark, Buffalo, Trenton, Philadelphia, Claveland, Pittsburgh, Hartford, Bridgeport, New Haven, New Britain i inne miasta "Nowej Anglii".

Te swoje pierwsze wrażenia wyraził później: "W pierwszym roku, po przybyciu do Ameryki widziałem, że Polonia się szybko amerykanizuje. Jej organizacje, parafie, szkoły i instytucje kurczą się. Czułem potrzebę czegoś, co zjednoczyłoby Polonię. Czegoś, co by przypominało jej o jej szlachetnej przeszłości, tradycji, kulturze i tego bogactwa duchowego, jakie dała światu i Ameryce. Pracując wśród Polonii i w polskich parafiach i widząc to wszystko, męczyła mnie idea: co mogłoby być stworzone lub wymyślone, aby mogło służyć temu celowiœ Moją myślą było "narodowe sanktuarium" - centrum religijno-kulturalne, które by mogło każdego przyciągnąć.

Jaki był tego celœ Podtrzymywanie polskiego ducha, ukazywanie bogactwa i głębi polskiej kultury poprzez wieki, rozpalanie płomienia polskiej dumy narodowej wśród grup polonijnych poprzez ukazywanie im wielkości faktów historycznych, ruchów historycznych i wielkich osobowości; nauczanie i informowanie o ich przeszłości, a w ten sposób wzbudzanie w nowych pokoleniach Polaków umiłowania tego wszystkiego, co polskie i zachęcania ich do nauki o polskości, do czego mają naturalne prawo.

Idea "sanktuarium narodowego", Amerykańskiej Częstochowy wzrastała we mnie. Będąc członkiem wspólnoty ojców paulinów i pracując w Częstochowie w Polsce, wiedziałem z pierwszej ręki o ważności Częstochowy, jako wielkiej wychowawczyni i jej wpływie w kształtowaniu myśli i ducha w narodzie. Tę też ideę - to marzenie o Amerykańskiej Częstochowie zaprezentowałem Polonii i wielu odpowiedziało pozytywnie zachętą i pomocą finansową" (1).

O tym szukaniu dróg stworzenia tego ośrodka religijnego, kulturalnego i patriotycznego, które łączyłoby wielomilionową Polonię Amerykańską, o ludziach, którzy walnie przyczynili się do rozpoczęcia Amerykańskiej Częstochowy, pisze w wielkim skrócie Redakcja Miesięcznika "Jasna Góra", wydanego przez amerykańskich paulinów. W serii artykułów "Z przeszłości Amerykańskiej Częstochowy", czytamy m. in.: "Pracując apostolsko, szukał o. Michał nowego punktu oparcia, skąd mógłby skuteczniej działać w kierunku swych zamierzeń i planów na przyszłość. Poznając wielu ludzi, znalazł wśród nich jednego, z którym związała go głęboka i serdeczna przyjaźń osobista i umiłowanie tej samej idei - zbudowania Sanktuarium ku czci Jasnogórskiej Pani. Przyjacielem tym stał się ks. prałat Marcin Lipiński, proboszcz parafii św. Jadwigi w Trenton, N.J.

Dla tej przyjaźni i życzliwości w 1952 r. o. Michał mógł opuścić gościnny dom sióstr zmartwychwstanek w Amsterdamie, N.Y. i przenieść się do Trenton, na plebanię u ks. Prałata. Wkrótce potem, na drogach swych prac i wędrówek, o. Michał napotkał drugiego bardzo życzliwego człowieka - ks. prałata Kazimierza Ławniczaka, proboszcza parafii św. Jana Kantego w Filadelfii. Rozpoczęły się rozmowy i narady na temat przyszłego sanktuarium. Po wielu rozważaniach zdecydowano, że Sanktuarium Matki Boskiej Częstochowskiej ma powstać na wschodnich terenach Stanów Zjednoczonych, gdzieś pomiędzy Nowym Jorkiem a Filadelfią. Decyzja ta zapadła w roku 1953.

W myśl tej decyzji poczęto działać. Nieżyjący już dziś ks. prałat K. Ławniczak ułatwił audiencję u ówczesnego arcypasterza Filadelfii, ks. Johna F. kard. O'Hara. Audiencja ta miała miejsce w kwietniu 1953. O. Michał przedstawił swój plan utworzenia na terenie archidiecezji filadelfijskiej Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej wraz z klasztorem ojców paulinów.

Ks. Kardynał po wysłuchaniu wszystkiego wyraził swą przychylność względem tego planu, ale poprosił o odpowiednie upoważnienie od władz Zakonu. Sam zwrócił się z zapytaniem odnośnie tej sprawy do Kongregacji do Spraw Zakonnych w Rzymie. Po otrzymaniu odpowiednich dokumentów i informacji. ks. Kardynał przedstawił prośbę o. Michała Radzie Archidiecezjalnej w dniu 18 maja 1963 r. Konsultorzy jednogłośnie przychylili się do przedłożonej prośby i wyrazili swą zgodę na założenie klasztoru z Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej na terenie archidiecezji.

Uzyskawszy od władzy diecezjalnej "zielone światło" na realizację zamierzeń o. Michał rozpoczął jazdę odkrywczą, szukając na terenach przyfiladelfijskich odpowiedniego miejsca na założenie klasztoru. W poszukiwaniach tych pomocnym stał się pan Przybyłowski z Filadelfii, prowadzący biuro realnościowe "Miller Realty Co".

Na miejsce przyszłej fundacji upatrzono posiadłość 38-akrową w pobliżu Doylestown w stanie Pensylwania położoną w Bucks County nad rzeczką w malowniczej, pagórkowatej okolicy. Dnia 28 września 1953 r. władza diecezjalna udzieliła swego pozwolenia na zakup tej posiadłości. Wielką pomocą w tym kupnie stał się były paulin, liczący dziś 91 lat życia, ks. Karol Zdebel z Easthampton, Mass. Swą szczodrą ofiarą dopomógł bardzo wydatnie w zakupie tej posiadłości.

W dniu 6 listopada 1953 r. Stolica Apostolska wydała akt erekcyjny, pozwalający na założenie nowego klasztoru i przeszczepienie Zakonu Ojców Paulinów na amerykańską ziemię. W grudniu tegoż roku "Zoning Board" w Doylestown wydaje akt "special exemption" pozwalający na użycie zakupionych terenów pod budowę klasztoru i Sanktuarium. Załatwiono więc wszelkie formalności prawne tak u władz kościelnych, jak i świeckich.

W dniu 26 maja 1954 r. o. Michał M. Zembrzuski, opuszcza gościnny dom ks. prał. Lipińskiego w Trenton, N.J. i przenosi się do zakupionej posiadłości w Doylestown, PA. Trudno mówić o zakładaniu Klasztoru, jeżeli jest się jednym przedstawicielem Zakonu na nowym terenie. Uporawszy się więc z wszelkimi sprawami związanymi z koniecznością uzyskania potrzebnych pozwoleń na erekcję domu zakonnego, o. Michał rozpoczął starania o przyjazd nowych członków zakonu do Ameryki. Nie mogąc liczyć na razie na przyjazd kogokolwiek z Polski, o. Michał zwrócił się do Rzymu, gdzie między innymi przebywał o. Stanisław Nowak, pełniący obowiązki prokuratora generalnego Zakonu przy Stolicy Apostolskiej. Po długich staraniach w Urzędzie Imigracyjnym przyjazd o. Stanisława stał się możliwym. Przybył on do Doylestown w dniu 5 stycznia 1955 roku. W miesiącach letnich dołączył się do dwu ojców brat Kazimierz Paśnik a późną jesienią tegoż roku przybył jeszcze brat Marek Mitura - Polacy, którzy w roku 1934 wyjechali do nowo powstającej prowincji paulińskiej na Węgrzech, skąd musieli wyjechać w roku 1948 na skutek kasaty wszystkich klasztorów. Udali się więc do Rzymu, skąd też przybyli do Doylestown.

Pragnąc zaznajomić szersze warstwy społeczeństwa polskiego z ideą amerykańskiej Częstochowy, w styczniu 1955 r. o. Michał rozpoczął audycje radiowe na dwu stacjach: "Two Edwards" w Nowym Jorku oraz w Filadelfii na WJMJ w programie ś.p. Radzyńskiego kontynuowanego przez p. Leona Bendzyńskiego. Od tej pory po dzień dzisiejszy Polonia nowojorska i filadelfijska oraz okoliczni mieszkańcy słyszą w każdym tygodniu "Głos Amerykańskiej Częstochowy". Trud tej pracy opłacił się sowicie. Spopularyzował on ideę amerykańskiej Częstochowy wśród Polonii amerykańskiej.

Trzeba było pomyśleć o bodaj prowizorycznej kaplicy, w której można by było rozpocząć nabożeństwa dla tych, których chciało się tu sprowadzić. Uzyskawszy na to najpierw ustne pozwolenie w marcu 1955 r. a potem w dniu 24 czerwca tegoż roku pisemne, w dniu 26 czerwca 1955 roku została otwarta tymczasowa Kaplica Matki Bożej Częstochowskiej w Doylestown. Urządzono ją w dawnej pofarmerskiej stodole i służy ona celom kultu po dzień dzisiejszy. Pierwszą zorganizowaną grupę pielgrzymią kaplica ta gościła w dniu swego otwarcia z parafii św. Wawrzyńca w Filadelfii.

Kaplica wyglądała bardzo ubogo i prymitywnie. Wiadomo - stodoła! Ale jak to powiedział ks. kard. O'Hara do o. Michała, dodając mu odwagi: "Wszystkie wielkie rzeczy powstają z małych. Nasze zbawienie poczęło się w stajni Betlejemu". Takie były i nasze początki w Doylestown" (2).

Oczywiście dla samych ojców i braci paulinów, pionierów amerykańskiej Częstochowy, jak i dla ludzi polskiego pochodzenia Wizerunek Pani Jasnogórskiej - Królowej Polski i Patronki Polonii świata stał się centrum, owszem, sercem nowo powstającego ośrodka Jej kultu w pięknym stanie Pensylwania w archidiecezji filadelfijskiej. Polacy opuszczając strony rodzinne i samą Ojczyznę zabierali z sobą najcenniejszą relikwię i znak ich pochodzenia - kopię Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. W każdej polskiej rodzinie na emigracji wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej zajmował szczególne miejsce i cześć. Wiele kościołów, wybudowanych w ciężkich warunkach, było poświęconych Jasnogórskiej Pani. Wiele organizacji społecznych, wojskowych, charytatywnych a nawet zgromadzeń zakonnych obrało Matkę Bożą Częstochowską jako swoją szczególną Patronkę. Obraz Pani Częstochowskiej dla milionów Polaków w Ameryce był znakiem ich przynależności narodowej, znakiem nadziei w lepszą przyszłość dla utraconej Ojczyzny i znakiem ostatecznego "zwycięstwa nad złośliwym wrogiem". Nic też dziwnego, że biali paulini z Jasnej Góry ukazujący Cudowny Wizerunek Królowej Polski byli tak radośnie przyjęci przez Polonię.

O tym pierwszym Obrazie Pani Jasnogórskiej, jaki przybył z Polski, z Jasnej Góry do Amerykańskiej Częstochowy czytamy w kronikach "Z przeszłości Amerykańskiej Częstochowy". Pisze tę kronikę sam o. Michał M. Zembrzuski. "Obraz Matki Boskiej Częstochowskiej - umieszczony w pierwszej kaplicy w Doylestown, przybył do Ameryki z Częstochowy na krótko przed poświęceniem kaplicy w dniu 26 czerwca 1955 r. Namalował go znany artysta - malarz częstochowski Bolesław Rutkowski. Na prośbę o. Michała ówczesny przeor Jasnej Góry o. Jerzy Tomziński zamówił obraz u profesora Rutkowskiego jeszcze w ciągu 1954 r., jak tylko dokonano zakupu ziemi pod pierwszy klasztor w Ameryce.

Obraz po namalowaniu miał być od razu wysłany do Ameryki, gdy nagle komunistyczne władze Polskie zaczęły stawiać najrozmaitsze trudności, powołując się na zakaz wywozu dzieł sztuki z kraju. Upłynęło siedem długich miesięcy chodzenia, pukania po urzędach, zdobywania różnych papierków, aż wreszcie zakaz został usunięty i obraz w rulonie drogą powietrzną podążył do Ameryki, do Trenton, N.J. nim odpowiednie miejsce zostało przygotowane w Doylestown.

Obraz przebywał na plebanii ks. prał. Marcina Lipińskiego. Przybył jako relikwia i świętość. Poświęcony w Cudownej Kaplicy na Jasnej Górze, dotknięty do Cudownego Obrazu niejako przywoził nam moc Maryi Częstochowskiej do Nowego Kraju, gdzie ta sama Maryja Częstochowska miała znaleźć nowe miejsce kultu, centrum oficjalne na Amerykę.

Wzruszający był moment rozwinięcia rulonu i pierwszego pokazania się Oblicza Maryi Jasnogórskiej w gronie księży i gości, przebywających wtedy na plebanii św. Jadwigi w Trenton. Wzrok Pani Jasnogórskiej chwycił za serce każdego. Prałat Marcin J. Lipiński zbliżył się do Obrazu i złożył swój pocałunek na ręku Maryi, która wkrótce miała stać się źródłem łask dla wielu w nowym Jej Sanktuarium. Za jego przykładem poszliśmy wszyscy. Poczem uklękliśmy, by pomodlić się do Tej, która zda się przyniosła nam błogosławieństwo ze Starego Kraju i jest symbolem naszej łączności z Macierzą.

Obraz krótki czas pozostał w Trenton u ks. prałata Lipińskiego, który uważał ten okres za specjalne błogosławieństwo dla siebie i swego domu. Józef Mazur, z Buffalo, N.Y., który właśnie wtedy pracował jako malarz u ks. Prałata Lipińskiego zajął się naciągnięciem na drzewo płótna, na którym Obraz był namalowany. Następnie obraz oprawiony w piękną ramę, pieczołowicie umieszczony w aucie, został odeskortowany do Doylestown przez ks. prał. Lipińskiego, ks. Tadeusza Wojciechowskiego i o. Michała Zembrzuskiego. W Doylestown już od kwietnia 1955 r. ruszyły roboty, by ze stodoły zrobić pierwszą prowizoryczną kaplicę. Pracy tej podjął się Ray Najdziński. Po usunięciu wszystkiego ze stodoły i jej oczyszczeniu, nie mogliśmy sobie pozwolić na gruntowniejszą przeróbkę. Trzeba było cały budynek wzmocnić, by zapełniona ludźmi, wytrzymała odpowiedni ciężar. Oczekując napływu pielgrzymów, którzy mimo że Kaplicy jeszcze nie było, poinformowani poprzez radio i pisma o powstawaniu nowego Sanktuarium, zaczęli już zgłaszać swoje grupy na lato, musieliśmy pomyśleć o wodzie, kanalizacji, i innych urządzeniach higienicznych. Dokonaliśmy wtedy wiercenia głębokiej studni, dającej nam wspaniałą, obfitą wodę z głębokości 240 stóp.

Główny nacisk położyliśmy jednak na ołtarz. Jakkolwiek całe otoczenie było ubogie i proste: jednodeskowa ściana stodoły pomalowana na biało, przeświecająca szerokimi szczelinami, chcieliśmy mieć piękny ołtarz i piękne, jakkolwiek pełne prostoty obramowanie obrazu. Mr. Burns z Doylestown, znany dekorator kościelny zrobił plany, wykonane piękne w drzewie orzechowym przez Ray Najdzińskiego. Ołtarz ten wraz z tronującym w nim Obrazem Maryi Częstochowskiej stał się punktem centralnym przybywających tutaj. Od pierwszego momentu chwytały za serce każdego. Prostota, ubóstwo otoczenia zdawały się jedynie podkreślać nieprzeparty urok głębokich oczu i przejmującego spojrzenia Maryi, umieszczonej wysoko, na tle czerwonym, obejmującej wszystko i wszystkich, zapraszającej do siebie. (3).

A jak wyglądało wnętrze pierwszej Kaplicy Pani Częstochowskiej w Doylestown, przerobione ze stajniœ Co ujrzeli pierwsi pielgrzymiœ Oto, co pisze na ten temat, jeden z pionierów paulińskich, niestrudzony pracownik i wydawca amerykańskiego wydania miesięcznika "Jasna Góra" o. Salezy T. Strzelec. Ubóstwo i prostota stajni-kaplicy była wprost wzruszająca.

"W dniu 26 czerwca 1955 roku Doylestown, Amerykańska Częstochowa, nowe Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej, mające się stać centralnym miejscem kultu Jasnogórskiej Pani na amerykańskiej ziemi, rozpoczęło swe istnienie i życie. Pierwsza grupa pielgrzymkowa, jaka tu przybyła, zawitała do nas z Filadelfii, z parafii św. Wawrzyńca. Ten pierwszy siew pielgrzymkowego ziarna padł na ziemię urodzajną. Nasienie rzucone w grunt maryjny nie tylko, że się przyjęło i zakiełkowało, ale poczęło się rozwijać w bujną roślinę. Niemalże każda niedziela lata przyprowadzała nowych, wciąż nowych pielgrzymów. Wiodła ich miłość ku Matce Boga i Naszej. Wiodła ich też ciekawość co tu ujrzą, zobaczą. I co ujrzeliœ Stodołę zamienioną w kaplicę. Kaplicę mizerną i lichą. Przecież to stodoła - szopa. Coś podobnego jak stajnia betlejemska. A jednak surowość belek i słupów, szorstkość ścian, nagość krokwi i nieheblowanych desek poddasza bez żadnej izolacji, powodujące duszność i zaduch, nie zrażają przybyszów. Wszystkich urzeka jedno - pociąga jakąś magiczną siłą! To Obraz Częstochowskiej Pani w koronach i sukience malowany przez artystę - malarza z Częstochowy w Polsce p. Bolesława Rutkowskiego. Ma obraz ten w sobie coś takiego, co głęboko zapada w pamięć, co wżera się w serce, co sięga samego dna duszy. To ta przenikająca i promieniująca z Obrazu dobroć macierzyńska, z jaką Maryja wita każdego, kto do Niej przychodzi. I to jest ta siła i moc która od zarania istnienia poczęła ściągać i ściąga wciąż co raz to nowe i coraz to liczniejsze zastępy pielgrzymiego ludu. A każdy, kto bodaj raz znalazł się w zasięgu kręgu oddziaływania tego Obrazu, nie może go zapomnieć i wciąż na nowo będzie tęsknił do ponownego z nim spotkania.

Ofiarami tego potężnego działania w samym zaraniu istnienia Doylestown stały się dwa ugrupowania polskie: Unia Polek w Ameryce i Związek Polek w Ameryce. Za nimi przyjdą inne. Ale one dały początek. Z tego zasięgu promieniowania i oddziaływania Częstochowskiej Pani nie mogą się wyrwać po dzień dzisiejszy. Owszem, olśnione ideą Doylestown, amerykańskiej Częstochowy, wciągają się one w służbę Jasnogórskiej Pani coraz to mocniej. Dziś chyba głębokimi korzeniami wrosły one w glebę Doylestown i nie dadzą się wyrwać z niej już nigdy. Bo czyż dla matki Polki może znaleźć się gdzieś lepsza Matka nad Matkę Jasnogórskąœ

Liczba pielgrzymów wciąż rosła. W dniu 18 września 1955 r. na błoniach przykaplicznych stanęło prawie 5 tysięcy pielgrzymiego ludu. Przewodniczył mu gość nie byle jaki. Sam arcypasterz Uchodźstwa Polskiego, ks. abp Józef F. Gawlina, który przybył z dalekiego Rzymu, aby się pokłonić Królowej Polaków w Doylestown. Na wieść o tym, że sam Arcypasterz Polonii będzie się modlił i "kazał" w Doylestown, kto tylko o tym posłyszał, podążył pielgrzymim szlakiem do stodoły-kaplicy.

Kiedy dostojny gość "namodlił" się w Kaplicy i "nakazał" do polskiego, wiernego ludu, a potem przyjrzał się temu miejscu, powiedział: "Mówiliście mi i zapraszaliście mnie do amerykańskiej Jasnej Góry, a przecież to "Jasna Dolina". Tak! Jasna Dolina!" Bo w tym czasie nasza posiadłość rozciągała się na nizinnym pobliżu rzeki. I by to miejsce nie pozostało na zawsze "Jasną Doliną", począł o. Michał tęsknym okiem spoglądać na wzgórze wznoszące się po drugiej stronie Ferry Road. Ono stało się przedmiotem jego marzeń i utęsknień. Przyjdzie czas, że i tam się dostanie. Tymczasem trzeba korzystać z nadarzającej się sposobności. Bezpośredni nasz sąsiad, właściciel posiadłości zwanej "Rex Trailer" zamierz sprzedać ją. Uzyskawszy potrzebne pozwolenie ks. abpa O'Hara - o. Michał nabywa tę posiadłość rozszerzając nasze grunta do 80 akrów. Było to w dniu 19 października 1955 roku.

Lato minione dowiodło, że ruch pielgrzymi nie zawiódł. Trzeba więc pomyśleć o przystosowaniu Kaplicy do wyglądu Domu Bożego. Tym pracom "przystosowania" poświęcono ziemię i wiosną roku Pańskiego 1955/56. Podłogę obniżono i założono deskę parkietową. Tak wewnątrz jak i na zewnątrz obito ściany założywszy uprzednio konieczną izolację, by w zimie nie było za zimno, a latem za gorąco. Poddasze podbito sufitem. Belki - słupy stodolne obito deską.

Stanęły dwa nowe, boczne ołtarze: Serca Pana Jezusa i św. Józefa. Koszta ozdoby głównego ołtarza Matki Bożej Częstochowskiej pokryły panie ze Związku Polek w Ameryce Obwód 2. Ołtarz Najśw. Serca Pana Jezusa ufundowali Pielgrzymi z Brooklinu, N.Y. Ołtarz św. Józefa ufundowała rodzina Błażewiczów z Bayonne, N.J. Całość Kaplicy "dozdobiło" wewnętrzne malowanie, którego podjęła się p. Irena Lorentowicz, artystka - malarka, która dziś przebywa w Polsce. Po latach wojny i tułaczki wróciła do kraju ojców.

Tak więc Kaplica nasza nabrała nowego wyglądu. Urządzono ją gustownie i miło. Jest to bardzo przytulny dom Boży i dobrze jest w się nim modlić. Nie dziwi nas wcale, iż niejednemu nie chce się z niej wychodzić.

Trzeba tu jeszcze dodać dla całości, iż za "wielkim", czyli głównym ołtarzem urządzono dobudowaną na słupach zakrystię, a u wejścia do Kaplicy po obydwu stronach umieszczono konfesjonały. Tak więc dawna stodoła-stajnia, stała się uroczym zakątkiem modlitwy, pięknym, choć tymczasowym tylko domem Bożym i nową stolicą Częstochowskiej Pani" (4).

 

2. Amerykańska Częstochowa - pomnik tysiąclecia chrztu Polski

Przez kolejne jedenaście lat kaplica przerobiona ze stodoły - stajni, w "Jasnej Dolinie" później znanej jako "Maryjna Dolina" przyciągała tysiące pielgrzymów. Wkrótce okazało się, że jest za mała. Oczy o. Michała i jego współpracowników spoglądały na piękne, ulesione wzgórze po drugiej stronie Ferry Road, znane powszechnie jako "Beacon Hill" - świecące wzgórze, około 3 km na zachód od miasteczka Doylestown, 40 km od centrum miasta Filadelfii i 160 km od metropolii Nowego Jorku. Zdecydowano więc wybudowanie nowego, wielkiego Sanktuarium Maryjnego na wzgórzu "Beacon Hill" jako wspaniałego "Pomnika Milenijnego" katolickiej Polski. Budowa świątyni, poświęconej Jasnogórskiej Pani, z okazji nadchodzącego Jubileuszu Tysiąclecia Chrztu Polski odbiła się pozytywnym i szerokim echem wśród Polonii amerykańskiej. Zarówno paulini, Polonia, a przede wszystkim sama Królowa Polski, pragnęli tego żywego pomnika Wielkiego Jubileuszu. Sam o. Michał Zembrzuski, zarówno na łamach prasy polonijnej, w programie radiowym, jak i przy spotkaniach z przywódcami duchowymi i świeckimi Polonii, zachęcał do zbiórki pieniędzy na ten wspaniały cel. Ofiary zaczęły nadchodzić. Stworzono specjalny Komitet Budowy Sanktuarium i wybrano architekta polskiego pochodzenia, p. inż. Jerzego G. Szeptyckiego z Los Angeles, CA, do zrobienia planów przyszłego Sanktuarium i klasztoru. Oto co piszą kroniki o tych pierwszych spotkaniach, planach i dyskusjach przed rozpoczęciem budowy Sanktuarium na wzgórzach "Beacon Hill" w Bucks County, pod koniec 1964 roku.

"W ostatni dzień starego roku w mniejszej liczbie zgromadziliśmy się o godzinie 7:00 wieczorem w Kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej na godzinę świętą celem podziękowania Bogu i Jasnogórskiej Pani, w imieniu wszystkich przyjaciół Doylestown, za łaski odebrane w ubiegłym roku a zarazem o uproszenie wszelkich łask na rok nowy. Jeśli tych łask potrzeba nam wszystkim, to zwłaszcza Doylestown - amerykańska Częstochowa, potrzebuje ich wiele w tym właśnie nowym - 1965 roku. Przecież ma to być rok rozpoczęcia budowy nowego Sanktuarium ku czci Jasnogórskiej Pani. Po okresie dziesięciu lat pracy przygotowawczych w roku bieżącym zabieramy się do dzieła budowy. Okres minionych dziesięciu lat zdążał ku temu celowi. Dziś cel ten staje przed nami całkiem jasno i zdecydowanie. Kiedy ustąpi zima, rozmarznie ziemia, zaczniemy prace gruntowe związane z niwelacją terenu i przygotowaniem wykopów ziemnych, by potem w lipcu rozpocząć zakładanie fundamentów a zaraz potem wznoszenie ścian świątyni, a równocześnie z tym i murów klasztoru oraz innych, niezbędnych zabudowań.

Nad tymi planami i zadaniami zastanawialiśmy się w poszerzonym składzie Komitetu Budowy w dniu 14 stycznia br. Wraz z panem inżynierem, architektem Jerzym G. Szeptyckim, z Los Angeles, California. W zebraniu tym wzięli udział: księża prałaci: Marcin J. Lipinski z Trenton, N.J., Piotr J. Klekotka Chester, Pa., Michał I. Fronczak z Irvington, N.J., Aleksander W. Fronczak z Wallington, N.J., Obecnym był również ks. radca Franciszek S. Pałęcki, proboszcz parafii św. Wojciecha w Filadelfii oraz ks. Czesław A. Miodowski, asystent przy parafii św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Linden, N.J.

Z naszej strony w posiedzeniu wzięli udział o. Michał M. Zembrzuski, o. Lucjusz Tyrasiński, o. Marek Włazło, przeor i magister nowicjatu w Kittanning, Pa., o. Salezy T. Strzelec, o. Arseniusz Kośnik oraz o. Józef Zagrodzki. Na posiedzenie to przybył również p. redaktor Marian Święcicki z Dunellen, N.J. Podczas naszego spotkania omówiliśmy i przedyskutowali tak samo zagadnienie planów wyglądu przyszłego Sanktuarium, jak i możliwy termin jego zrealizowania.

Zgodnie z naszymi uwagami poczynionymi w miesiącu maju i sierpniu, pan architekt przedstawił nowy plan kościoła, klasztoru, budynku administracyjnego oraz innych koniecznych urządzeń potrzebnych dla obsługi pielgrzymów. Plany te, przedstawione przez pana Szeptyckiego, spodobały się wszystkim biorącym udział w posiedzeniu. Są one mniejsze od tych jakie publikowaliśmy w Jasnej Górze przed rokiem, ale odpowiadają całkowicie potrzebom miejsca i naszym obecnym możliwościom. W kościele będziemy mieli miejsce na około 1.800 osób. To nam w tej chwili całkiem wystarczy, a dla obsługi większej ilości pielgrzymów służyć będzie ołtarz zewnętrzny z placem na około 35.000 osób. Ołtarz ten zostanie umieszczony przed frontonem kościoła w podstawie wieży wysokiej na 180 stóp.

W klasztorze znajduje się pomieszczenie dla 30 zakonników. Ta ilość cel i innych koniecznych pomieszczeń w klasztorze - mamy wrażenie - wystarczy nam na sporo najbliższych lat" (5).

Nadszedł więc czas, aby wyruszyć na pobliskie wzgórze "Beacon Hill" - miejsce wymarzone pod budowę świątyni, poświęconej Matce Bożej Częstochowskiej, jako Pomnika Millennium Chrztu Polski. Na to wzgórze udała się procesja w niedzielę 17 września 1963 r., by na skalistym gruncie postawić pierwszy krzyż. Już w następnym roku, w niedzielę 23 sierpnia 1964 roku odbyła się ceremonia "łamania gruntów" pod przyszłe Sanktuarium. Uroczystości tej przewodniczył już ks. Jan Król arcybiskup Filadelfii. Arcybiskup Król, kapłan o wielkim umyśle i sercu, syn narodu polskiego, odznaczał się szczególnym nabożeństwem do Matki Bożej Częstochowskiej. Od początku wspierał ideę wybudowania maryjnego sanktuarium w jego archidiecezji. Został wybrany honorowym przewodniczącym akcji zbiórkowej. W liście do o. Michała Zembrzuskiego ks. Arcybiskup pisał: "Twoja decyzja zorganizowania funduszu na budowę Sanktuarium i klasztoru ma moją pełną aprobatę. Moja modlitwa i najlepsze życzenia w tym podjętym dziele. Czuję się zaszczycony będąc honorowym przewodniczącym tej kampanii zbiórkowej".

Arcybiskup Król, który przewodniczył ceremonii "łamania gruntów", wygłosił wspaniałe kazanie, wytyczając naczelne zadania i misję przyszłego Sanktuarium dla Polonii amerykańskiej i dla Kościoła katolickiego w Stanach Zjednoczonych. Oto słowa skierowane do tysięcy pielgrzymów:

"Zdejmij sandały z nóg, gdyż miejsce na którym stoisz, jest ziemią świętą (Wj 3,5). Dziś uczyniliśmy krok naprzód w naszym nabożeństwie do Matki Bożej z Jasnej Góry i w naszych przygotowaniach do Tysiąclecia Chrześcijaństwa w Polsce. Tu na terenie archidiecezji Matka Boża Częstochowska, Królowa Narodu, blisko historycznego miasta "Braterskiej Miłości" (Filadelfia), będzie miała swoje miejsce kultu: amerykańską Częstochowę. Przez dzisiejszą ceremonię 'łamania gruntów' kładziemy podwalinę pod Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Stanach Zjednoczonych i przez ten akt dajemy wyraz naszej troski o przyszłość katolickiej Polonii. To miejsce będzie wyrazem naszej wdzięczności za wszystkie łaski jakie otrzymujemy my i miliony naszych współrodaków, którzy znaleźli miejsce w nowej Ojczyźnie - Stanach Zjednoczonych. Za to wszystko mamy być wdzięczni. Módlmy się, by to miejsce było błogosławieństwem Bożym i miejscem łask za wstawiennictwem naszej Królowej z Jasnej Góry. My dzisiaj a po nas wszystkie pokolenia niech powtarzają: Maryjo, Królowo Polski i Patronko Stanów Zjednoczonych, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam" (5).

Szybko też wzgórze "Beacon Hill" zamieniło się w wielki teren budowy. Ciężkie maszyny i setki ludzi pracowało w przyśpieszonym tempie przy wznoszeniu świątyni. Pracami kierował Matthew McCloskey. Wybudowano więc wielką świątynię, w stylu nowoczesnym, halowym, z żelaza i betonu, prawie w niczym nie przypominającą sylwetki Sanktuarium Jasnogórskiego w Polsce. Sanktuarium może pomieścić około 2 000 ludzi. Ubogacone jest pięknymi witrażami, przypominające witraże w katedrze w Chartres. Zostały one zaprojektowane przez polskiego artystę p. Jerzego Białeckiego a wykonane przez firmę witraży "Willet Studio of Stained Glass Windows" we Filadelfii. Są to największe witraże w Stanach Zjednoczonych o wymiarach 40 na 50 stóp. W bogatych kolorach przedstawiają one historię katolickiej Polski, oraz historię Kościoła katolickiego na kontynencie "Nowego Świata". Nad głównym ołtarzem Sanktuarium widnieje wspaniała płaskorzeźba Trójcy Świętej. Wokoło są figury aniołów. Kopia Cudownego Wizerunku Pani Jasnogórskiej umieszczona nad ołtarzem świadczy o Jej pośrednictwie między Bogiem i Ludem Bożym. Maryja jest Matką Kościoła pielgrzymującego i Pośredniczką.

W przedsionku Sanktuarium widnieją wielkie cyfry Wielkiego Jubileuszu: 996 -1966, a po obu stronach litery greckie "Alfa" i "Omega". Przedsionek Sanktuarium jest wypełniony pamiątkami narodowymi, szczególnie tablicami wojskowymi. Do najcenniejszych pamiątek narodowych należy zapewne serce Ignacego Jana Paderewskiego, pianisty, kompozytora, wielkiego męża stanu, patrioty i wirtuoza, złożone tu 29 czerwca 1984 roku, ziemia z cmentarza Orląt Lwowskich, ziemia z lasów Katynia i obozu koncentracyjnego z Oświęcimia. Przed ławkami, w posadzce Sanktuarium znajdują się szklane okna, pod którymi można zobaczyć ziemię i skały z różnych miejsc świętych i maryjnych, jako znak jedności tego Sanktuarium z innymi, wielkimi Sanktuariami Maryjnymi świata. Jest też ziemia z miasta rodzinnego Ojca Świętego Jana Pawła II z Wadowic, umieszczona w jego herbie papieskim.

Stojąca obok wieża jest wysoka na 200 stóp i posiada przepiękne witraże ukazujące Jezusa Chrystusa jako "Lux Mundi" oraz herb Zakonu Paulinów. U podnóża wieży widnieje napis: "Za to, że jesteś od sześciu wieków na Jasnej Górze źródłem wiary i nadziei dla Narodu i pozwalasz nam być Twoimi stróżami, dziękujemy Ci Jasnogórska Pani. Ojcowie Paulini". Dolna część wieży służy jako kaplica świec.

Sanktuarium zbudowane na zachodniej części wzgórza "Beacon Hill" ma podwójny poziom. Dolna część (obecnie jadalnia) jest przewidziana jako kaplica Matki Bożej Częstochowskiej zbudowana na wzór Jasnogórskiej Kaplicy w Polsce. Tutaj znajduje się również sklep z pamiątkami religijnymi i księgarnia.

Równocześnie z budową Sanktuarium postępowała budowa domu zakonnego - klasztoru. Budynek klasztorny dwuskrzydłowy, przylegający do Sanktuarium posiada dwa piętra. Kamień węgielny został poświęcony 22 maja 1966 r. przez ks. inf. Piotra Klekotkę, delegata ks. abpa Jana Króla. Klasztor posiada w kształcie ośmioboku kaplicę zakonną, gdzie ojcowie i bracia pustelnicy, stróżowie Sanktuarium spędzają czas na wspólnej modlitwie. Na ścianie kaplicy umieszczona jest piękna kopia Obrazu Jasnogórskiej Pani, a w głównym witrażu postać św. Pawła Pierwszego Pustelnika.

Z rozwojem tego nowego ośrodka kultu maryjnego, jakim staje się amerykańska Częstochowa, wzrastała też liczba sług Cudownego Obrazu Królowej Polski i Patronki Polonii Amerykańskiej. Sam o. Michał nie był w stanie podołać wielkiej pracy i odpowiedzialności. W początkach budowania Sanktuarium, jeszcze w "Dolinie Maryjnej" zaprosił do współpracy kapłanów polskich, byłych obozowiczów z Dachau, jako "oblatów". Byli nimi: ks. Adolf Zagrodzki, ks. Bernard Szudziński i ks. Józef Gałat.

Pierwszymi paulinami, którzy przybyli do pracy w wielkim dziele budowy amerykańskiej Częstochowy byli: o. Stanisław Nowak, br. Kazimierz Paśnik i br. Marek Mitura z Rzymu. Po rewolucji na Węgrzech w 1956 r. niektórym ojcom i braciom Węgrom udało się przybyć do Ameryki z Europy Zachodniej, byli nimi: o. Eugeniusz Csellar, o. Łukasz Raba, o. Attila Ruach i br. Didak Turi.

Pierwszymi przeorami klasztoru św. Pawła Pierwszego Pustelnika w amerykańskiej Częstochowie po o. Michale Zembrzuskim byli: o. Stanisław Nowak (1957-63) i o. Lucjusz Tyrasinski (1963-69 oraz w latach 1979-84).

Ojciec Święty jako arcybiskup i kardynał Krakowa odwiedził amerykańską Częstochowę dwukrotnie: w roku 1969 i w 1976 r. z okazji 41 Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego we Filadelfii i w 200 rocznicę Stanów Zjednoczonych. Przybył w towarzystwie dziewiętnastu polskich biskupów. Była to najliczniejsza pielgrzymka polskich biskupów do amerykańskiej Częstochowy.

Biskupi polscy ofiarowali haftowany ornat z Matką Bożą Częstochowską i symbolem 41 Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego. Ornat ten zawsze przywoził ks. kardynał Jan Król do amerykańskiej Częstochowy, by sprawować w nim Mszę św. W roku 1986 pozostawił go w Sanktuarium na zawsze, jako swój szczególny dar.

Wreszcie nadszedł pamiętny dzień w historii amerykańskiej Częstochowy - dzień dedykacji nowo powstałego Sanktuarium - pomnika Jubileuszu Chrztu Polski. Był to dzień jedyny, niezapomniany i niepowtarzalny, na który paulini, Polonia amerykańska i Kościół katolicki w USA czekał od dawna. Była to niedziela, 16 października 1966 roku. Amerykanie nazywają ten dzień "A Day To Remember", (dzień, który należy pamiętać). Pogoda była piękna. Od wczesnego ranka nadjeżdżały autobusy i prywatne samochody. Plac przed Sanktuarium wypełniał się. Przybyli w wielkiej liczbie "Rycerze Kolumba", przedstawiciele władz cywilnych stanu Pensylwania. Przybyło setki kapłanów, sióstr zakonnych i biskupów na czele z ks. abpem Janem Królem i biskupem Władysławem Rubinem z Rzymu, osobistym delegatem. ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. Mszy świętej koncelebrowanej na balkonie przed Sanktuarium przewodniczył sam ks. kardynał Jan Król. Sanktuarium udekorowano polskimi, amerykańskimi i papieskimi flagami. Wysoko, na froncie widniał wielki Obraz Matki Bożej Częstochowskiej.

Msza święta pontyfikalna, modlitwy tysięcy pielgrzymów, obecność zacnych gości świata religijnego i cywilnego, pieśni religijno-narodowe i przemówienia wypełniły głęboką treścią dzień dedykacji nowego Sanktuarium. Warto zacytować niektóre fragmenty tych przemówień, które wyrażają głębokie sentymenty potrzeby i misji tego świętego miejsca. Biskup Władysław Rubin w swoim przemówieniu mówił miedzy innymi:

"Jak ongiś, tak i dziś, bierze każdy Polak maryjną pobożność z rąk swych ojców jako rzecz drogocenną i przekazuje z pokolenia w pokolenie. A pieczętuje ją w każdej życia okazji medalikiem lub obrazkiem Matki Boskiej Częstochowskiej zawieszonym na szyi lub na ścianie domu... Ten obraz kieruje zawsze myśli ku Tej, co Jasnej broni Częstochowy, rodząc pragnienie, by bodaj raz w życiu stanąć w pątniczym tłumie przed Cudownym Obrazem i przeżyć radość spotkania Matki z dziećmi, Królowej z Narodem.

W warunkach, jakie dziś stoją na przeszkodzie temu pątniczemu szlakowi, tylko nieliczni mogą się tam udać. A pragną przecież w jakiś sposób tę radość spotkania z Panią z Jasnej Góry odczuć i przeżyć. Trzeba było zaspokoić te pragnienia serdeczne i przybliżyć Jasną Górę. Tak powstawały sanktuaria Matki Bożej Częstochowskiej na wolnej ziemi amerykańskiej. Tak dziś staje amerykańska Częstochowa pośród wiernego ludu Polonijnego. Dzięki Ci Polonio, żeś tak licznie się stawiła na ten dzień chwały Matki Bożej, dając dowód twej wiary i przywiązania do kraju ojców.

Niech ta Jasna Góra będzie dla was ostoją i mocą, jak Jasna Góra jest nią w Polsce; niech Maryja, Matka Boska Częstochowska otoczy was swoją opieką, byście byli, wy i wasi potomkowie, wiernym polonijnym ludem Bożym. Matko Boska Częstochowska, Królowo Polski - Módl się za nami" (7).

W godzinach popołudniowych, ku radości tysięcy uczestników dzisiejszej uroczystości, zaszczycił Sanktuarium swoją obecnością sam Prezydent Stanów Zjednoczonych Lyndon B. Johnson z rodziną. Mówiąc o historycznej roli polskich imigrantów i bogactwie religijno-kulturalnym, jakie z sobą przynieśli, mówił m.in.:

"Jest to dzień chwały dla wszystkich Amerykanów polskiego pochodzenia. To, co w dzisiejsze popołudnie poświęcamy, jest czymś więcej aniżeli wspaniałą budową z kamienia i szkła. Jest to coś więcej aniżeli sanktuarium. Jest to symbol tysiąca lat polskiej cywilizacji i Polski chrześcijańskiej. A dla mnie jest to jeszcze i symbol tych milionów mężczyzn i kobiet, którzy przybyli na nasze wybrzeże jako imigranci, szukając lepszych dróg życia. W większości byli to ludzie biedni i musieli przyjmować to, co mogli dostać. Życie było dla nich twardą szkołą. Mieli jednak wiarę, a mając ją, pokonali wszelkie przeszkody, jakie piętrzyły się przed nimi. Patrząc dziś w przeszłość, zdajemy sobie sprawę, jak wiele wnieśli w bogactwo i różnorodność Ameryki. Przynieśli ze sobą swoją kulturę - a ta wzbogaciła nas. Przynieśli coś jeszcze więcej. Wnieśli siłę do naszej mocy przemysłowej. Wnieśli uczonych na nasze uniwersytety, muzykę do naszych sal koncertowych. Przede wszystkim zaś wnieśli ze sobą umiłowanie wolności i poszanowanie godności ludzkiej większe, aniżeli którakolwiek inna grupa imigrantów.

Kiedy poświęcamy dziś to wspaniałe Sanktuarium, nie wstydźmy się powiedzieć, że jesteśmy ofiarami i że zależy nam na ludziach. Kiedy wspomagamy tych, którzy są uposażeni gorzej od nas, pamiętajmy o słowach Chrystusa: "Wszystko, coście uczynili dla jednego z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili" ( 8 ).

O. Michał, który był komentatorem całej uroczystości, wręczył Prezydentowi ryngraf Matki Boskiej Częstochowskiej mówiąc: "Panie Prezydencie, serca wszystkich Amerykanów polskiego pochodzenia przepełnia radość i duma w dniu dzisiejszego obchodu i poświęcenia. Dowiadujemy się, że jutro wyjeżdża Pan z misją pokojową, którą uważać możemy za krucjatę w obronie zachodniej cywilizacji. Modlitwy i najlepsze życzenia dziesięciu milionów Amerykanów polskiego pochodzenia są z Tobą, a towarzyszą im również uczucia trzydziestu milionów żyjących w Polsce. Na tę drogę posłannictwa dajemy Ci Matkę Boską Częstochowską - Królowę pokoju, jako dar wszystkich Amerykanów, niezależnie od ich przekonań religijnych, jako symbol Twego posłannictwa, byś Ją niósł z sobą podczas swej podróży. Kiedykolwiek rycerz wyruszał w bój w obronie swojego kraju i zachodniej cywilizacji, niósł zawsze z sobą ryngraf Madonny - Królowej Pokoju. Dając Ci ten symbol pokoju, pragniemy Cię zapewnić, że modlitwy nas wszystkich będą Ci towarzyszyły. Panie Prezydencie - dziękuję Panu i niech Cię Bóg prowadzi" (9).

Dla o. Michała Zembrzuskiego, założyciela Amerykańskiej Częstochowy, ojców i braci paulinów, Polonii amerykańskiej i dla Kościoła był to dzień łaski i łaskawości Matki Bożej Częstochowskiej, która wybrała sobie to miejsce wzgórza światłości, aby z jego wysokości promieniować na gościnną amerykańską ziemię i ludy wszystkich ras i grup etnicznych, które ją zamieszkują.

W roku następnym 1967, w uroczystość odpustową Matki Bożej Częstochowskiej, w niedzielę 27 sierpnia, Ks. kardynał Jan Król dokonał poświęcenia wieży i dzwonów. Dzwonom nadano imiona: STEFAN - ku czci ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski; FRANCISZEK - ku czci ks. kard. Jana Franciszka O'Hara, który przyjął Zakon Paulinów do archidiecezji filadelfijskiej; JAN - ku czci ks. kard. Jana Króla. Z okazji poświęcenia wieży i dzwonów ks. kard. Jan Król wyraził swoją głęboką radość z powodu nowego miejsca kultu Matki Bożej Częstochowskiej na ziemi amerykańskiej:

"Wznieśliśmy Matce Bożej Częstochowskiej ku Jej czci i chwale świątynię Millennium - nasze narodowe Sanktuarium. Cieszę się, żeśmy się na to zdobyli i dodam: bardzo się cieszę, że to Sanktuarium powstało na terenie naszej archidiecezji filadelfijskiej" (10).

Po dedykacji Sanktuarium przyszła kolej na uroczyste poświęcenie klasztoru. Pozwolenie na jego założenie otrzymał o. Michał Zembrzuski od Świętej Kongregacji do Spraw Zakonnych 6 listopada 1953 r. Poświęcenie miało miejsce w niedzielę 22 maja 1966 roku. Tego samego roku, 21 października zakonnicy przenieśli się do niego na stałe.

Podczas przemówienia do wiernych o. Michał mówił o szczególnej misji Zakonu Paulinów w szerzeniu czci Matki Bożej Częstochowskiej zarówno w Polsce, jak i tutaj, na ziemi amerykańskiej. Oto jego prorocze słowa: "Od momentu otwarcia tego Sanktuarium w dniu 26 czerwca 1955 r. począwszy, grunta te widziały wiele pięknych, wspaniałych i podniosłych uroczystości, które jako kamienie znaczące drogę, pokazywały i świadczyły o rozwoju pogłębiającego się wpływu i znaczeniu Amerykańskiej Częstochowy w życiu Polonii amerykańskiej i katolicyzmu amerykańskiego. Na drodze stałego rozwoju dochodzimy dziś do jednego z ważniejszych etapów w życiu naszego Sanktuarium: poświęcamy kamień węgielny klasztoru przy Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej, budynku, który będzie służył za mieszkanie stróżom tego miejsca: ojcom paulinom. Tu w tych murach, które widzimy, będą żyć, modlić się i pracować, odbierać natchnienie i zapalać ogniem myśli Bożych otrzymanych i przeżytych tysiące wiernych, którzy pośpieszą do tronu Maryi Częstochowskiej i te inne tysiące i miliony, na które w różny sposób rozszerzy się wpływ ich myśli, serca, zapału, miłości Boga i ludzi. Tu w tych murach, u których dzisiaj odprawiamy Mszę św. i prosimy o błogosławieństwo Pana, za krótki czas pocznie wrzeć praca: myśli, serca, wyobraźni, całych istot ludzkich oddanych Bogu, Jego ekonomii. Zamieszkają to biali ojcowie paulini, jak przed 600 laty zamieszkali w nowo powstałym wówczas klasztorze jasnogórskim w Częstochowie, by jak tam, tak i tu stać się narzędziami myśli Bożej, będąc sługami Maryi Częstochowskiej. Opatrzność Boża wybrała Częstochowę, by stała się takim mostem, łącznikiem między Kościołem, chrześcijaństwem a narodem polskim. Ojcowie paulini otrzymali tam szczytną misję współpracować w tym olbrzymim dziele. Uroczystości milenijne, jakie tam miały miejsce w ostatnich tygodniach najlepiej świadczą o tym.

Czy możemy wątpić, że Zakon Ojców Paulinów, przeszczepiony na ziemię Waszyngtona, pójdzie inną drogąœ Że tutaj nie stanie się tak, jak tam, pomostem między wielomilionową naszą Polonią amerykańską a Starym Krajem, jego wiarą, tradycją, piękną przeszłością i nie złamaną niczym nadzieją na lepszą przyszłośćœ Tego wszystkiego można i trzeba oczekiwać od nas, paulinów. Z tym przyszliśmy do Was i to pełną ręką chcielibyśmy Wam dać. Stworzenie tego Sanktuarium, stworzenie lepszych, odpowiedniejszych warunków pracy ojcom i braciom naszym a zarazem zorganizowanie wielkiego Sanktuarium, godnego naszej Królowej, pozwoli łatwiej spełnić to zadanie (11).

 

3. Program religijno - kulturalny Amerykańskiej Częstochowy

Dziś już, patrząc z perspektywy 33 lat życia i oddziaływania religijno-kulturalnego Sanktuarium Amerykańskiej Częstochowy wydaje się, że intencją ojca Założyciela i jego najbliższych współpracowników wyraźnie kierowała Boża Opatrzność. Ojcowie paulini przyjeżdżający tutaj, przywieźli ze sobą kopię Cudownego Wizerunku Pani Częstochowskiej. Od tego Obrazu też wszystko się rozpoczęło. Matka Najświętsza sama pragnęła tego miejsca, tego Sanktuarium. Jak kiedyś objawiając się na górze Tepeyaac w Meksyku, jako Pani Guadalupiańska "Madonna Morena", tak teraz przychodzi na górę "Beacon Hill" w Pensylwanii, jako "Czarna Madonna Częstochowska". W obu wypadkach pragnie Ona być pośród swojego ludu, swoich dzieci. W tych świętych miejscach pragnie wsłuchiwać się w ich bóle duchowe i moralne. Pragnie osuszać ich łzy i prowadzić z gór światłości do jednej Światłości, która nie zna zachodu, Jej Syna Jezusa Chrystusa.

Oczywiście środowisko amerykańskie, w którym wypadło pracować paulinom jest inne od środowiska polskiego ze względu na historię tych narodów i kompleks kulturalno-obyczajowy. Nie mniej w obu środowiskach oddziaływuje ta sama Matka Chrystusa i Matka Kościoła poprzez Jej sługi - ojców i braci paulinów.

Amerykańska Częstochowa w swoim społecznym "milieu" jest rzeczywistością międzynarodową i międzyetniczną, jak międzynarodową i wielokulturową rzeczywistością jest ten kraj, znany jako "Stany Zjednoczone". Często ten kraj, zlepek wielu kultur, narodowości, języków, tradycji, obyczajów i religii jest znany jako "Melting pot" topniejący tygiel. Ameryka jako kraj imigrantów ma swoisty charakter i ustawicznie podlega zmianom poprzez napływ nowych pokoleń imigrantów, którzy przynoszą z sobą bogactwo własnej kultury. W tym też leży tego biologiczna żywotność i piękno wzajemnej wymiany i ubogacania. Dlatego też Amerykańska Częstochowa, aczkolwiek ma silnie historycznie "polskie" początki i zaplecze, jej apostolskie i duchowe oddziaływanie z konieczności skierowane do rzeczywistości tego kraju, w którym Boża Opatrzność powołała je do istnienia. Niemniej zasadnicze oddziaływanie Sanktuarium Amerykańskiej Częstochowy jest skierowane w stronę posługi duchowej, moralnej i kulturalnej a nawet patriotycznej Polonii amerykańskiej - jako jej "duchowa stolica". Obecność Matki Kościoła Pielgrzymującego zarówno w Guadalupe, jak i w Częstochowie Amerykańskiej, jak i innych sanktuariach maryjnych świata jest ta sama. Jest to obecność "Matki" - Matki wszystkich narodów, wszystkich ras i pokoleń.

Istnieją też inne głębokie więzy między "Polską Częstochową" i "Amerykańską Częstochową". W obu miejscach obecna jest Matka w swojej Jasnogórskiej Ikonie i są ci sami słudzy - ojcowie i bracia paulini w białych habitach. W tym więc posługiwaniu Matce Boga i ludzi, jak w wypadku "sług w Kanie Galilejskiej" leży ich wielkie powołanie w Kościele, ich duchowość maryjna i charyzmat zakonny.

O tych więc podobieństwach, związkach i duchowej jedności należy sobie ustawicznie przypominać. W tym leży kontynuacja "maryjnej duchowości Zakonu Paulinów", którą Amerykańska Częstochowa, aczkolwiek w innych warunkach społeczno-kulturalnych, pragnie realizować.

Również jednym ze źródeł tej jedności jest sama nazwa i położenie obu Sanktuariów "na górach światła". Bóg, który jest samą światłością, objawia się na górach. Tą górą Bożego Objawienia była góra Horeb, góra Syjon, góra Karmel i góra Tabor. Maryja, Matka Wiekuistej Światłości wybiera sobie też "jasne góry", z których promieniuje Jej dobroć i miłosierdzie. Taką zapewne jest góra "Tepeyac" w Meksyku, "Jasna Góra" w Polsce i "Beacon Hill" w Stanach Zjednoczonych. Na tych "górach świętych" obrała sobie swoją stolicę i tron miłosierdzia Maryja, Matka Miłosierdzia i Stolica Mądrości.

Pięknie o tych "górach świętych" napisał prorok Izajasz:

"Stanie się na końcu czasów,
że góra świątyni Pańskiej
stanie mocno na wierzchu gór
I wystrzeli ponad pagórki.
Wszystkie narody do niej popłyną,
mnogie ludy pójdą i rzekną:
Chodźcie, wstąpmy na Górę Pana
do świątyni Boga Jakuba!
Niech nas nauczy dróg swoich,
byśmy kroczyli Jego ścieżkami".
(Iz 2, 2-3)

Również król Dawid wychwalał będzie "górę Syjonu", na której stała świątynia Jahwe - duchowa stolica i znak jedności religijno-politycznej narodu wybranego:

"Budowa Jego na świętych górach:
Pan miłuje bramy Syjonu bardziej
niż wszystkie namioty Jakuba.
Wspaniałe rzeczy głoszą o Tobie, miasto Boże!
. . .
O Syjonie zaś będzie się mówić: Każdy na nim się narodził,
A Najwyższy sam go umacnia".
(Ps 87)

Powyższy tekst biblijny stanowi treść "Ad introitum" do Mszy świętej na uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej.

Ojcowie i bracia paulini pracujący na ziemi amerykańskiej wiernie strzegą kopii Cudownego Obrazu Jasnogórskiej Pani a zarazem głoszą Jej cześć w duszach pielgrzymów nawiedzających to święte miejsce. Obraz Pani Jasnogórskiej odbiera publiczny hołd w głównym ołtarzu Sanktuarium, w kaplicy zakonnej, w kaplicy cmentarnej i kaplicy św. Anny. Obraz ten, namalowany w Polsce, został osobiście pobłogosławiony i podpisany w Rzymie przez Ojca Świętego Jana Pawła II w 1980 roku. Przywieziony do Amerykańskiej Częstochowy, odbiera tutaj cześć szczególną. Oczywiście, głównym świętem liturgicznym Sanktuarium jest doroczna uroczystość odpustowa Matki Bożej Częstochowskiej. Dla duchowej korzyści wiernych, zewnętrzna uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej obchodzona jest w najbliższą niedzielę dnia 26 sierpnia. Wewnętrzna zaś uroczystość jest obchodzona "ipsa die". Na tę uroczystość gromadzi się najwięcej pielgrzymów, szczególnie pochodzenia polskiego. Zwykle na tę uroczystość paulini zapraszają wyższych dostojników Kościoła, aby przewodniczyli podniosłej uroczystości. Przybywa też duża liczba polskich kapłanów, sióstr zakonnych, organizacji polonijnych, wojskowych i harcerstwo polskie w USA. Tradycyjnie na to święto przybywa pielgrzymka Związku Polek w Ameryce, którego patronką jest Pani Częstochowska. Liturgia Słowa Bożego oparta jest na perykopie Ewangelii św. Jana - obecność i pośrednictwo Maryi podczas uroczystości weselnej w Kanie Galilejskiej. Często kaznodzieje porównują Jasną Górę w Polsce i tę w Stanach Zjednoczonych do Kany Galilejskiej, podkreślając rolę Maryi, Matki Dobrej Rady: "Czyńcie, cokolwiek Syn Mój wam powie" w Jej pośrednictwie u Jezusa Chrystusa, jedynego Pośrednika u Ojca.

W tym dniu przybywa też liczna grupa wiernych Haitajczyków z najbiedniejszego kraju w Zachodniej Hemisferze. Związki mieszkańców Haiti i Polski sięgają czasów napoleońskich. Polscy legioniści wysłani przez Napoleona do pacyfikacji wyspy, uczynili piękny gest, nie tylko, że nie zabijali tubylców, ale pomogli im do wyzwolenia spod niewoli francuskiej. Polscy żołnierze przynieśli ze sobą wojskowe sztandary, na których widniał Obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Stąd też do dziś uboga ludność Haiti ma wielki szacunek dla Polski i głębokie nabożeństwo do Pani Jasnogórskiej jako Tej, która przyniosła im wolność. W tym uroczystym dniu Jej święta, Pani Częstochowska kieruje swoje słowa do wszystkich swoich dzieci-pielgrzymów poprzez usta autora Księgi Mądrości: "Ja miłuję tych, którzy mnie miłują, a którzy rano mnie szukają, znajdą mnie. Przy mnie są bogactwa i sława, dostatek wielki i sprawiedliwość. Bo owoc mój lepszy jest nad złoto i kamień drogi, a plon mój nad srebro wyborne. Drogami sprawiedliwości chodzę, poprzez ścieżki sądu, abym wzbogaciła miłujących mnie i skarbce ich napełniła. Pan posiadł mnie na początku dróg swoich, zanim stwarzał coś na zaraniu. Od wieków jestem ustanowiona i od dawna, zanim stała się ziemia. Jeszcze nie było przepaści a jam już była poczęta. Teraz przeto, synowie, słuchajcie mnie: Błogosławieni - którzy strzegą dróg moich. Słuchajcie nauki i bądźcie mądrzy, i nie odrzucajcie jej. Błogosławiony człowiek, który mnie słucha i który czuwa u wrót moich codziennie i pilnuje u podwoi drzwi moich. Kto mnie znajdzie otrzyma życie i zbawienie od Pana." (Prz 8,17-24).

Tradycyjnie każdej soboty śpiewamy w chórze zakonnym litanię loretańską z modlitwami tzw. "Preces". Jest to szczególny wyraz naszej maryjnej - paulińskiej duchowości.

W programie rocznym duszpasterskiej pracy Sanktuarium szerzenie czci Matki Bożej jest naczelnym i zaszczytnym zadaniem Jej sług - paulinów. Wszystkie święta maryjne Kościoła powszechego są szczególnie obchodzone w Sanktuarium i we wspólnocie paulińskiej.

I tak okres Adwentu przeżywany jest pod duchowym przewodnictwem Maryi Niepokalanie Poczętej. Przed uroczystością Niepokalanego Poczęcia wspólnota paulińska odprawia specjalną nowennę w kaplicy zakonnej. Szczególną uroczystością dla wspólnoty jest święto Maryi Królowej Pustelników, obchodzone 16 stycznia, po uroczystości św. Pawła Patriarchy Zakonu. Odnawiając naszą profesję zakonną w tym dniu, ponawiamy ją przez pośrednictwo Maryi, Matki Zakonu i Królowej Pustelników.

Okres Bożego Narodzenia jest obchodzony w Sanktuarium wyjątkowo uroczyście. Świątynia jest pięknie udekorowana kwiatami a przy bocznym ołtarzu urządzona jest szopka betlejemska. Jest ona wielką atrakcją dla odwiedzających Sanktuarium pielgrzymów, szczególnie dzieci.

Również święta maryjne jak: Ofiarowanie Jezusa w świątyni, uroczystość Zwiastowania jako początku Zbawienia są głęboko przeżywane. Dużo też miejsca w czasie Wielkiego Postu, Wielkiego Tygodnia i uroczystości paschalnych poświęcamy obecności i udziale Maryi w dziele odkupienia. Widzimy Ją w tych tajemnicach zbawienia jako Współodkupicielkę.

Miesiąc maj jest wyjątkowo poświęcony Matce Bożej. Każdego dnia w Sanktuarium odprawiamy nabożeństwo majowe w godzinach wieczornych. W tym miesiącu obchodzimy również wielkie rocznice narodowe, ściśle związane ze czcią narodu polskiego do Jasnogórskiej Królowej. W pierwszą niedzielę maja, w uroczystość Matki Bożej Królowej Polski, Kongres Polonii Amerykańskiej na Wschodnią Pensylwanię nawiązując do Konstytucji 3 Maja z roku 1791, przybywa w dorocznej pielgrzymce do Amerykańskiej Częstochowy. Razem z Kongresem Polonii Amerykańskiej łączy się Stowarzyszenie Polskiego Dziedzictwa w Filadelfii, by wspólnie pod patronatem Maryi Królowej Narodu Polskiego strzec wspaniałego polskiego dziedzictwa religijno-kulturalno-społecznego. W drugą niedzielę maja w naszym Sanktuarium oddajemy hołd i modlimy się za matki. Jest to również dzień polskich szkół dokształcających. Radosny to dzień wspólnej modlitwy polskich matek i polskich dzieci w Sanktuarium Matki wszystkich matek i wszystkich dzieci. U Niej uczą się matki i ich dzieci miłości i mądrości życia!

Trzecia niedziela maja gromadzi licznych pielgrzymów na majową koronację figury Matki Bożej z Lourdes, która stoi przed Sanktuarium. Figura ta towarzyszy nam od początku założenia Sanktuarium. Jest to dzień modlitwy Unii Polek z Filadelfii. Jedna z delegatek Unii Polek koronuje figurę Matki Bożej koroną z polskich kwiatów biało-czerwonych.

W miesiącu sierpniu przeżywamy tutaj w sposób wyjątkowy uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Zewnętrzna uroczystość jest obchodzona w najbliższą niedzielę 15 sierpnia. Od wielu lat obchodzimy "Dzień Żołnierza Polskiego". W tym dniu wspólnej modlitwy wspominamy "Cud nad Wisłą" 1920 roku. Jest to dzień dziękczynienia za ocalenie niepodległości Polski i odpędzenia armii bolszewickiej od bram Stolicy. Sanktuarium gości Weteranów Stowarzyszenia Armii Polskiej i innych organizacji kombatanckich i harcerskich. Wspominamy wtedy w apelu poległych polskich żołnierzy, którzy oddali swe życie na polu chwały "Za naszą i waszą wolność". W tej uroczystości patriotycznej biorą również udział przedstawiciele wojskowych władz amerykańskich. Wszystko to odbywa się w świątyni poświęconej Pani Częstochowskiej, Patronce Oręża Polskiego.

Ukoronowaniem zaś miesiąca sierpnia jest święto Maryi Królowej Świata, obecnie obchodzone 22 sierpnia. Dla paulinów święto to ma wyjątkową wymowę.

W miesiącu wrześniu oddajemy hołd Maryi w tajemnicy Jej urodzin - 8 września. W tajemnicy Jej świętego Imienia 12 września, wspominamy zwycięstwo pod Wiedniem w roku 1683. Zwycięstwo to przypisywane jest powszechnie wstawiennictwu Maryi. W dniu 15 września przeżywamy z Kościołem święto Matki Bożej Bolesnej, Współodkupicielki.

Miesiąc październik poświęcamy w Sanktuarium i we wspólnocie paulińskiej rozważaniom i modlitwie różańca świętego. Każdego dnia wieczorem odmawiamy tę potężną modlitwę z ludem. Sama zaś uroczystość Królowej Różańca świętego w dniu 7 października gromadzi około 2 tysiące wiernych. Przez ostatnie 15 lat w tym dniu urządzamy tzw. "Rosary Pilgrimage" (Pielgrzymka Różańca św.) Uroczystości przewodniczy zawsze ks. biskup z Filadelfii. Na wzór procesji maryjnych w portugalskiej Fatimie - w godzinach wieczornych wyrusza długa procesja na zewnątrz Sanktuarium. Piękna statua Matki Bożej Fatimskiej jest niesiona przez różne grupy pielgrzymów. Wierni noszą zapalone świece. Podczas procesji odmawiamy różaniec św. w różnych językach. Jest to wielkie przeżycie radości i wdzięczności Bogu za przecudny dar Maryi - Jej Różaniec święty.

W dniu 30 października oddajemy hołd Maryi w naszym Zakonie jako Pośredniczce Wszystkich Łask. Cieszymy się, że mamy "Officium proprium".

Od wielu lat w Sanktuarium Pani Częstochowskiej w Doylestown odprawiana jest "Nieustanna Nowenna". Każdej środy wieczorem modlimy się w intencjach Ojca Świętego, Kościoła powszechnego, za dobrodziejów Sanktuarium, za Polonię amerykańską, za naród amerykański, za potrzeby Kościoła katolickiego w Stanach Zjednoczonych i w osobistych intencjach.

Od początku Roku Maryjnego 1987 w zaczęto odmawiać codziennie Różaniec św. po Mszy świętej o godz. 11:30. Od beatyfikacji bł. siostry Faustyny Kowalskiej w roku 1993 zaczęto odmawiać codziennie koronkę do Miłosierdzia Bożego.

Od ostatnich dwóch lat, w każdą pierwszą sobotę miesiąca modlimy się w Sanktuarium w intencji Stanów Zjednoczonych. Jest to dzień modlitwy o nawrócenie Ameryki a szczególnie o zakończenie zbrodni zabijania nienarodzonych dzieci.

Również wprowadzono "nocne czuwania" dla Polaków. Te czuwania odbywają się w każdą, ostatnią sobotę miesiąca. Jest to bezpośrednie przygotowanie Polonii amerykańskiej na Wielki Jubileusz Narodzin Jezusa Chrystusa.

Uroczyste zakończenie Roku Maryjnego 1988 dla archidiecezji filadelfijskiej miało miejsce w Sanktuarium Pani Częstochowskiej, w Doylestown. Uroczystość ta odbyła się w niedzielę 14 sierpnia, a przewodniczył jej sam ks. kardynał Antoni Bevilacqua w otoczeniu swoich księży biskupów. Po Mszy świętej ks. kardynał poświęcił całą archidiecezję Niepokalanemu Sercu Maryi.

W tym też Roku Maryjnym rozpoczęła się Piesza Pielgrzymka do Amerykańskiej Częstochowy. Wyrusza ona z polskiej parafii św. Piotra i Pawła w Great Meadows, N.J. Trwa cztery dni. Pątnicy pokonują około 120 km. W pierwszej pielgrzymce wzięło udział 15 osób, w większości polscy Cyganie. W roku 1998 szło około 1 200 osób. W większości była to młodzież polonijna. Do polskiej grupy w tym roku dołączyły się po raz pierwszy grupa Amerykanów i grupa Hiszpanów.

Z każdym rokiem liczba pielgrzymów do Amerykańskiej Częstochowy wzrasta a pielgrzymka budzi powszechne zainteresowanie wśród ludności amerykańskiej. Ogólnie Sanktuarium podejmuje rocznie około pół miliona pielgrzymów. Obok grup zorganizowanych i zapowiedzianych pielgrzymek przybywają ludzie "prywatnie" z całych Stanów Zjednoczonych, Kanady, Meksyku a nawet z Europy czy Azji.

To oddziaływanie nadprzyrodzone Sanktuarium rozciąga się nie tylko na żywych, ale i na tych, co odeszli do Pana i "śpią w pokoju". Obok Sanktuarium znajduje się piękny cmentarz. Tysiące ludzi, szczególnie polskiego pochodzenia pragną spoczywać obok tego świętego miejsca. W tym też leży mądrość założyciela Amerykańskiej Częstochowy, który zabiegał u władz kościelnych i cywilnych o pozwolenie założenia tego cmentarza polonijnego. Pierwszy pogrzeb Adama Styki, sławnego polskiego artysty-malarza miał miejsce w 1964 roku.

Dziś po 35 latach na cmentarzu narodowym Częstochowy Amerykańskiej zostało pochowanych blisko 5 000 osób. Spoczywają tutaj paulini i kapłani diecezjalni w sekcji kapłańskiej. Spoczywają tutaj wielcy mężowie stany, artyści, wynalazcy, obrońcy polskiej mowy i kultury w alei zasłużonych. Spoczywają tutaj bracia i siostry woluntariusze. Spoczywają tutaj polscy generałowie, żołnierze pierwszej i drugiej wojny światowej i byli więźniowie obozów koncentracyjnych w sekcji kombatanckiej, zwanej jako "Polish Arlington". Pod pomnikiem Husarza, jak pod pomnikiem "Nieznanego Żołnierza" odbywają się uroczystości wojskowe i składane są wieńce przez towarzyszy broni i wdzięczną Polonię.

Wpływ oddziaływania Sanktuarium roztacza coraz to większe kręgi. Jest ono największą świątynią katolicką w stanie Pensylwania, a drugą po Narodowym Sanktuarium Niepokalanego Poczęcia, Patronki Stanów Zjednoczonych w Washington, D.C. Jednak oddziaływanie duchowe i moralne Amerykańskiej Częstochowy wysuwa się wyraźnie na czoło innych sanktuariów maryjnych w Stanach Zjednoczonych. Nie tylko pielgrzymi katoliccy, ale i grupy innych wyznań religijnych odczuwają tutaj wyjątkową obecność Maryi, która prowadzi wszystkich poprzez Słowo Boże, szafarstwo sakramentów świętych, szczególnie sakramentu pojednania, do Jej Syna Jezusa Chrystusa Zbawiciela Świata.

W tym właśnie kontekście wielowymiarowej, ale głęboko maryjnej działalności Sanktuarium Amerykańskiej Częstochowy, paulini odnajdują siebie i swój charyzmat powołania paulińskiego we wspólnocie Kościoła pielgrzymującego, któremu służą na ziemi amerykańskiej. Misja zaiste wielka, zaszczytna i bardzo odpowiedzialna. Dlatego też pełni nadziei, Matce Zakonu i Królowej Pustelników powierzany naszą przyszłość, zachowanie i przekazanie następnym pokoleniom paulinów amerykańskich piękna i bogactwa duchowego dziedzictwa naszego zakonu, a mianowicie czci do Bogarodzicy, Jasnogórskiej Pani, której Cudowny Wizerunek został nam dany, jako "znak nadziei i zwycięstwa nad złośliwym wrogiem".

 

ŹRÓDŁA CYTATÓW:

  1. O. Marian Załęcki OSPPE: "A Miracle of Doylestown the American Częstochowa", maszynopis, Doylestown, 1977, s. 2-3
  2. "Jasna Góra", Kwiecień, 1965, s. 95-97.
  3. "Jasna Góra", Maj, 1965, s. 125-126.
  4. "Jasna Góra", Czerwiec-Lipiec, 1965, s. 155-157.
  5. "Jasna Góra", Luty, 1965, s. 42-43.
  6. O. Gabriel Lorenc OSPPE, Amerykańska Częstochowa, 1989, s. 77.
  7. "Jasna Góra", Grudzień, 1966, s. 271-274.
  8. "Jasna Góra", Styczeń, 1967, s. 6-9.
  9. "Jasna Góra", Listopad, 1966, s. 252-253.
  10. O. Gabriel Lorenc OSPPE, Amerykańska Częstochowa, 1966, s. 75.
  11. "Jasna Góra", Czerwiec-Lipiec, 1966, s. 152-154.

strona główna   wzory: Maryja    wzory: Jezus    wzory: Święci    wzory: Papież    wzory: okolicznościowe    wzory: indywidualne   wzory: ślubne   jak odmawia㜠  linki