|
Różaniec XXI wieku -
Różańcowa Karta - Nowa forma - Modlitwa ta sama
.....................................
Ciekawostki:
...............................................................................................................................................................................................................
Dwa tysiące lat historii Kościoła nie zna świętego, który
pozostawiłby po sobie dzieło większe od tego, jakie dla Kościoła Chrystusowego
wykonał św. Franciszek z Asyżu. Nawet innowiercy są pod urokiem jego postaci.
Cały świat czci go jako wysłannika Pana, ponieważ to on umiał ten świat zwrócić
na dobrą drogę i przyprowadzić do jedynego Dawcy szczęścia i pokoju.
...............................................................................................................................................................................................................
Aktualnie
- I Zakon św. Franciszka - Bracia Mniejsi liczy 38780 zakonników,
- II Zakon św. Franciszka - siostry klaryski - 18200 sióstr klauzurowych,
- III Zakon św. Franciszka -177000 członków
- i III Zakon św. Franciszka tercjarzy świeckich - ponad 2 min. członków.
- Zakony dały Kościołowi 4 papieży,
- ponad 100 kardynałów
- i ok. 3 tyś. biskupów,
- największą liczbę 287 misjonarzy-męczenników,
- 4 doktorów Kościoła.
..............................................................................................................................................................................................................
W Polsce czcimy dwoje wspaniałych świętych franciszkańskich: św. Maksymiliana
Marię Kolbego i św. Kingę oraz wielu błogosławionych.
Dzieci zawdzięczają św. Franciszkowi uroczystości "żłóbka" i jasełka.
...............................................................................................................................................................................................................
............................................................................................................................................................
............................................................................................................................................................
KILKA WSPOMNIEŃ O ŚW. FRANCISZKU
Pewnego razu, gdy św. Franciszek modlił się, diabeł zawołał nań trzy razy po
imieniu. Skoro zaś święty odpowiedział mu, diabeł rzekł: "Nie ma na tym świecie
takiego grzesznika, któremu Bóg nie przebaczyłby, gdy się nawróci, kto jednak
zbyt surową pokutą sam się zabije, ten już na wieki nie znajdzie miłosierdzia".
Św. Franciszek jednak, oświecony przez Boga, odgadł od razu, że jest to podstęp
złego ducha, który tym sposobem usiłuje ochłodzić jego gorliwość. Odwieczny wróg
zaś widząc, że nic nie wskóra, zesłał nań silną pokusę cielesną. Czując to, mąż
Boży zdjął szatę i chłostał się twardym sznurem, mówiąc: "Masz, bracie ośle, to
ci się należy, taką chłostę weźmiesz!". Gdy zaś pokusa nie odchodziła, wyszedł
nago z domu i rzucił się w głęboki śnieg. Potem ulepił siedem okrągłych brył
śniegu, ustawił je przed sobą i tak mówił do swojego ciała: "Oto jest twoja
żona, tamte cztery to twoi dwaj synowie i dwie córki, pozostałe dwie to służący
i służebna. Spiesz się teraz, odziej ich wszystkich, aby nie umarli z chłodu!
Jeśli zaś troska o nich przewyższa twoje siły, to idź i służ gorliwie jednemu
Panu!". Diabeł tedy odszedł zawstydzony, a mąż Boży powrócił do swej celi,
chwaląc Boga.
.......................................................................................
Sługa Boży ujrzał raz w widzeniu nad
sobą Serafina, który był ukrzyżowany, ten zaś odcisnął na nim tak wyraźnie ślady
swego ukrzyżowania, iż Franciszek wyglądał tak, jakby sam był przybity do
krzyża. Ręce, nogi i bok jego naznaczone były piętnami krzyża, on jednak
troskliwie ukrywał te stygmaty przed oczyma wszystkich. Wiele cudów dowodzi, że
owe stygmaty istniały naprawdę, wystarczy jednak opisać tutaj dwa z nich, które
zdarzyły się po śmierci św. Franciszka.
Był w Apulii mąż pewien imieniem Roger, który raz, stojąc przed obrazem św.
Franciszka, rozmyślał nad tym, czy naprawdę tak wielki cud spotkał świętego, czy
też było to pobożne złudzenie lub rozmyślne oszustwo jego braci. Gdy tak nad tym
się zastanawiał, nagle usłyszał dźwięk, jakby ktoś wypuścił strzałę z kuszy, a
równocześnie poczuł, że coś zraniło go mocno w lewą rękę. Na rękawicy nie
widział żadnego uszkodzenia, skoro jednak ściągnął ją, ujrzał na dłoni ciężką
ranę jak od strzały. Rana ta tak go paliła, iż zdawało mu się, że z bólu i tego
żaru umrze. Odbył więc pokutę i oświadczył iż wierzy w prawdziwość stygmatów św.
Franciszka, a po dwu dniach, przez które na rany świętego kornie błagał o
przebaczenie, od razu odzyskał zdrowie.
.......................................................................................
Był w królestwie Kastylii pewien mąż,
który miał wielkie nabożeństwo do św. Franciszka. Gdy pewnego razu udawał się na
kompletę, wpadł tam w zasadzkę przygotowaną na innego i poraniony śmiertelnie
upadł na ziemię półżywy. Okrutny morderca wbił miecz głęboko w jego szyję i nie
mogąc go później wyciągnąć, uciekł. Wielki płacz i krzyk powstał dokoła jak i
przy zmarłym. O północy zaś, kiedy uderzył dzwon wzywający braci na jutrznię,
żona zabitego poczęła wołać: "Panie mój, wstań i idź na jutrznię, bo dzwon cię
wzywa!". W tej chwili ujrzano, że ręka jego podniosła się i skinęła na kogoś,
aby wyciągnął miecz z rany. I na oczach wszystkich miecz, jakby wyciągnięty ręką
silnego męża, wyskoczył z rany, a zabity natychmiast podniósł się całkiem już
zdrowy i rzekł: "Święty Franciszek przyszedł do mnie i położył swoje stygmaty na
moich ranach. Słodkie ich dotknięcie ukoiło ból tych ran i cudownie je
zabliźniło. Gdy zaś chciał już odejść, skinąłem nań, aby wyciągnął miecz,
inaczej bowiem nie mógłbym mówić. On wtedy chwycił silnie miecz i wyciągnął go,
a musnąwszy swymi więtymi stygmatami moją zranioną szyję, uleczył mnie
zupełnie".
Fragmenty ze "Złotej legendy" Jakuba
de Voragine
............................................................................................................................................................
Rozmowa Św. Franciszka z
wilkiem.
Kiedy święty Franciszek bawił w mieście Gubbio,
zjawił się w okolicy ogromny wilk, straszny i dziki, który pożerał nie tylko
zwierzęta, lecz i ludzi, tak że wszyscy mieszkańcy w wielkim żyli strachu, jako
że często podchodził pod miasto. Wychodząc z miasta, wszyscy brali broń z sobą,
jak gdyby szli do bitwy. Mimo to, kto z nim sam na sam się spotkał, nie mógł mu
się ochronić. Ze strachu przed tym wilkiem doszło do tego, że nikt nie ważył się
za miasto wychodzić. Przeto święty Franciszek, litując się ludziom tego miasta,
postanowił wyjść do wilka, acz mieszkańcy zgoła nie doradzali mu tego. I
uczyniwszy znak krzyża świętego, wyszedł za miasto z towarzyszami swymi,
pokładając ufność całą w Bogu. Kiedy inni wahali się iść dalej, ruszył święty
Franciszek w drogę ku miejscu, gdzie wilk miał łoże.
I oto w obliczu wielu mieszczan, którzy przyszli na ten cud patrzeć,
wyszedł wilk naprzeciw świętego Franciszka z otwartą paszczą. Święty Franciszek,
zbliżając się doń, uczynił znak krzyża świętego i przywołał go ku sobie, i
rzekł: "Pójdź tu, bracie wilku. Rozkazuję ci w imię Chrystusa nie czynić nic
złego ni mnie, ni nikomu". I dziw! Ledwo święty Franciszek uczynił znak krzyża,
straszliwy wilk zamknął paszczę i stanął. A kiedy święty Franciszek wydał
rozkaz, podszedł łagodnie jak baranek i położył się u stóp świętego Franciszka.
Wówczas święty Franciszek rzekł: "Bracie wilku, wyrządzasz wiele szkód w tej
okolicy i popełniłeś moc złego, niszcząc i zabijając wiele stworzeń bez
pozwolenia Boga. A zabijałeś i pożerałeś nie tylko zwierzęta, lecz śmiałeś
zabijać i ludzi, stworzonych na podobieństwo Boskie.
Przeto zasłużyłeś na stryczek, jako złodziej i zbójca najgorszy, i lud cały
krzyczy i szemrze przeciw tobie i cała okolica jest tobie wroga. Lecz zawrę,
bracie wilku, pokój między tobą a nimi, byś ich nie krzywdził więcej, a oni
przebaczą ci wszelką urazę dawną i ani ludzie, ni psy nie będą cię już
prześladować". Po tych słowach okazywał wilk ruchami ciała, ogona i oczu, że
zgadza się na to, co mu rzekł święty Franciszek, i że będzie tego przestrzegał.
Wówczas święty Franciszek powtórzył: "Bracie wilku, skoro postanawiasz zawrzeć i
dzierżyć pokój, przyrzekam ci, że skłonię ludzi z tej okolicy, by żywili cię,
dopóki żyć będziesz, tak że nie doznasz już głodu. Wiem bowiem, że skutkiem
głodu popełniłeś zło wszelkie. Lecz wyświadczając ci tę łaskę, pragnę, bracie
wilku, byś mi obiecał, że nie będziesz szkodził nigdy nikomu z ludzi ni
zwierząt. Obiecujesz mi to" Wilk skinieniem głowy dał znak wyraźny, że
obiecuje. A święty Franciszek rzekł: "Bracie wilku, pragnę byś dał mi porękę
swej obietnicy, iżbym mógł jej zaufać".
I kiedy święty Franciszek wyciągnął dłoń, by przyjąć jego porękę,
wilk podniósł w górę łapę i poufale położył ją na dłoni świętego Franciszka,
dając mu znak wierności, jak umiał. Wówczas święty Franciszek rzekł: "Bracie
wilku, rozkazuję ci w imię Jezusa Chrystusa pójść teraz ze mną, bez zwłoki.
Chodź zawrzeć pokój w imię Boże". A wilk poszedł za nim posłusznie, wzorem
łagodnego jagnięcia; co widząc mieszczanie dziwowali się wielce. I wnet rozeszła
się wieść o tym po całym mieście: więc wszyscy ludzie, mężczyźni i kobiety,
wielcy i mali, młodzi i starzy, ciągnęli na plac, by widzieć wilka ze świętym
Franciszkiem. Kiedy zeszła się ludność cała, powstał święty Franciszek, by kazać
do nich, i rzekł miedzy innymi, że skutkiem grzechów Bóg dopuszcza takie rzeczy
i zarazy, i że ogień piekielny, który ma trwać wiecznie dla potępionych, jest
daleko straszniejszy niż wściekłość wilka, który tylko ciało zabić może. Jakże
więc bać się należy paszczy piekła, skoro paszcza małego zwierzęcia przejmuje
strachem i drżeniem takie mnóstwo! Powróćcie więc, najdrożsi, do Boga i czyńcie
winną pokutę za grzechy wasze: a Bóg was uwolni od wilka w tym życiu, a w
przyszłym od ognia piekielnego". Skończywszy kazać, święty Franciszek rzekł:
"Słyszcie, bracia moi. Brat wilk, który tu stoi przed wami. obiecał mi i
poręczył, że zawrze pokój z wami i nie ukrzywdzi was nigdy w niczym, a wy
obiecajcie mu dawać co dzień, co konieczne; a ja zaręczam za niego, że
przestrzegać będzie ściśle umówionego pokoju". Wówczas ludność cała przyrzekła
jednogłośnie karmić go stale. A święty Franciszek rzekł wobec wszystkich do
wilka: "A ty, bracie wilku, przyrzekaszli przestrzegać względem tych oto
pokojowego układu, że nie ukrzywdzisz ani ludzi, ani zwierząt, ani żadnego
stworzenia".
Wilk ukląkł, pochylił głowę i łagodnymi ruchy ciała, ogona i uszu okazywał,
jak mógł, że będzie przestrzegać układu. Święty Franciszek rzekł: "Bracie wilku,
jakieś mi dał porękę tej obietnicy za bramami, tak pragnę, byś mi wobec ludu
całego dał jaki dowód przyrzeczenia, byś mnie nie okpił co do obietnicy i
poręki, którą dałem za ciebie". Wówczas wilk podniósł prawą łapę i położył ją na
dłoni świętego Franciszka. Zdarzenie to wzbudziło taką radość i podziw wśród
ludu, równie dla pobożności świętego, jak dla nowości cudu i pokoju z wilkiem,
że wszyscy jęli krzyczeć ku niebu, chwałę i błogosławiąc Boga, który im zesłał
świętego Franciszka, by ich dla zasług swoich wyzwolił z paszczy okrutnego
zwierza. Żył potem wilk wspomniany dwa lata w Gubbio; chadzał poufale po domach
od drzwi do drzwi, nie czyniąc zła nikomu i nie doznając go od nikogo. A ludzie
żywili go uprzejmie. Kiedy tak chadzał po okolicy i po domach, nigdy pies żaden
za nim nie szczęknął. W końcu, po dwóch latach, brat wilk umarł ze starości, nad
czym mieszczanie ubolewali wielce, bowiem, widząc go chodzącego tak łagodliwie
po mieście, pamiętali lepiej o cnocie i świętości świętego Franciszka.
fragment z "Kwiatków św. Franciszka"
............................................................................................................................................................
Modlitwy do Św. Franciszka
Święty Ojcze Franciszku, Tyś od młodości swojej pałał
najgorętszą miłością Boga i dla tej miłości wszystkim dobrze czynił. Niczego nie
odmówiłeś temu, który Cię w imię miłości Boga prosił o wsparcie. Daj i mnie tego
ducha, bym dla miłości Pana Boga, wszystkim dobrze mógł czynić. Ty, święty mój
Ojcze, nieraz płakałeś, że ludzie nie tak, jak powinni, kochają Boga; naucz mnie
tej świętej miłości, bym ogniem jej rozgrzany Pana Boga nade wszystko kochał i
innych moich bliźnich do tejże miłości przykładem zachęcał Ojcze Seraficki, bądź
moim obrońcą i stróżem dopomagaj mi we wszystkich potrzebach moich, a osobliwie
w miłości Boga i bliźnich. Amen.
Witaj Św. Franciszku, który ubogi, i pokorny jako bogaty wchodzisz do
nieba, gdzie czczą Cię hymny niebieskie.
P. Naznaczyłeś Panie sługę swego Franciszka.
W. Znakami odkupienia naszego.
Panie Jezu Chryste, gdy świat począł ostygać, Ty dla rozpłomienienia serc
naszych ogniem miłości odnowiłeś święte stygmaty Twej męki na ciele św.
Franciszka; spraw łaskawie, abyśmy przez jego zasługi i modły stale nieśli swój
krzyż i czynili godne owoce pokuty. Który żyjesz i królujesz Bóg na wieki
wieków. Amen.
Święty Franciszku, który otrzymałeś stygmaty na Alwerni, świat
tęskni za Tobą jako ikoną ukrzyżowanego. Potrzebuję Twojego serca otwartego ku
Bogu i ku człowiekowi, Twoich stóp bosych i zranionych, Twoich rąk przebitych i
błagających. Tęskni za Twoim głosem słabym, ale potężnym mocą Ewangelii. Pomóż,
Franciszku, dzisiejszym ludziom uznać zło grzechu i szukać oczyszczenia z niego
w pokucie. Pomóż im wyzwolić się z samych struktur grzechu, które uciskają
współczesne społeczeństwo. Ożyw w rządzących świadomość tego, jak nagląco
potrzeba pokoju wewnątrz narodów i pomiędzy nimi. Niech młodym udzieli się Twoja
świeżość życia, zdolna przeciwstawić się zasadzkom różnorakich kultur śmierci.
Dotkniętym wszelkiego rodzaju złością przekaż, Franciszku, Twoją radość płynącą
z umiejętności przebaczania. Wszystkim ukrzyżowanym przez cierpienie, głód i
wojnę otwórz na nowo bramy nadziei. Amen.
strona główna
wzory: Maryja
wzory: Jezus
wzory: Święci
wzory: Papież
wzory: okolicznościowe
wzory: indywidualne
wzory: ślubne
jak odmawiać
Różaniec XXI wieku -
Różańcowa Karta - Nowa forma - Modlitwa ta sama
|